niedziela, 7 czerwca 2015

"Wasze dwa życia" - Konkurs z książką "Dwa życia Kiki Kain"!







Parę godzin temu kusiłam Was książką "Dwa życia Kiki Kain". Nie będę więc dłużej trzymać Was w niepewności. Zapraszam na konkurs, w którym dzięki uprzejmości wydawnictwa Novae Res, mam dla Was dwa nowiutkie egzemplarze tej powieści.


Zasady konkursu: 
  • W konkursie mogą wziąć udział wszyscy, bez wyjątku.
  • Konkurs trwa od dzisiaj do 30 czerwca 2015 r., do północy.
  • Aby wziąć udział w konkursie, należy wykonać poniższe zadanie konkursowe:
Jeśli mielibyście magiczną możliwość przekucia swojej fantazji w rzeczywistość, kim stalibyście się na jeden dzień? 
Mile widziane kreatywne odpowiedzi. Ilość znaków i forma nieograniczona.
  • Swoją odpowiedź należy zostawić pod tym postem, jako komentarz wraz ze swoim adresem e-mail.
  • Będzie mi miło, jeśli zamieścicie baner konkursowy na swoich stronach, nie jest to jednak warunek konieczny.
  • Wśród odpowiedzi, jakie pozostawicie pod ogłoszeniem, wybiorę dwie, które najbardziej mnie zainspirują.
  • Wyniki zostaną ogłoszone w ciągu trzech dni od zakończenia konkursu. Zwycięzców powiadomię e-mailowo o wygranej. 



Klawiatury w dłonie i do dzieła. Książki czekają!

35 komentarzy:

  1. Bierzcie udział w konkursie, gdyż książka, gwarantuję Wam, jest wyjątkowa. Powodzenia! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Biorę udział :)
    agatajedynamla@gmail.com
    http://skazani-na-ksiazki.blogspot.com/
    Gdybym mogła na jeden dzień stać się kimś innym, to wcieliłabym się w dziecko żyjące w ogromnym ubóstwie. Dzisiaj jestem normalną kobietą, a moim problemem jest to, co zjeść na kolację: makaron czy ryż? Mam pieniądze. Nie miliony, ale starcza do 10-tego i mogę pozwolić sobie na drobne przyjemności. Codziennie biorę gorący prysznic i raczę swoje ciało balsamami, olejami i perfumami. Nakładam na twarz nietanie kosmetyki, ubieram się w lepsze ubrania niż spory procent osób, które mijam na ulicy. Niczego mi nie brakuje. Mój dom jest zadbany, czysty, umeblowany, zaopatrzony w wiele nowinek technologicznych i to jest dla mnie codzienność. Gdybym była przez chociaż jeden dzień osobą żyjącą w nędzy, doceniłabym moje dotychczasowe życie. Traktowałabym każdą normalną sprawę, jak mycie rąk w czystej, bieżącej wodzie jako dar i luksus. Nie wyrzucałabym już sera, który z wierzchu delikatnie zsechł. Przestałabym użalać się nad moimi "problemami" i wreszcie miałabym świadomość, że w porównaniu do takich właśnie osób są błahostką. Uświadomiłabym sobie praktycznie, a nie tylko teoretycznie, że mam więcej niż miliony osób, i że mogę to wszystko stracić.

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja chciałabym być mężczyzną jeden dzień, pewnie byłabym zwykłym facetem tylko nie mogę sie zdecydować czy młodym który wszystko silnie przezywa, czy dojrzałym doświadczonym...
    czerwonafilizanka@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. U zadanie wymaga kreatywności ^^
    Zgłaszam się :)
    zagisama@gmail.com
    Nie wiem czy moja odpowiedź Cię zainspiruje szczególnie że tematyka książek opisujące światy gier nie zobaczyłam na blogu ;). No ale napiszę bo nie raz myślałam co by było... Ja bym na jeden dzień zamieniła się w Tyrande z świata World of Warcraft. W momencie, gdy była wojna z demonami, które wpuściła do świata Azshara, królowa nocnych elfów. Dlaczego zamieniłabym się w Tyrande? Otóż wychowywała się z dwoma braćmi Illidanem i Malfurionem. I wedle książki Tyrande wybrała Malfuriona co w gruncie rzeczy przyniosło wiele dobrego dla świata WoWa... Jednak Illidan został zesłany do więzienia na tysiące lat pod wartą elfki Maiev przez jego rządzę potęgi, którą chciał wykorzystać do czynienia dobra. Sięgnął po potęgę demonów, lecz elfy go potępiły mimo że powybijał owe demony wspomagając nocne elfy. Tak więc, w postaci Tyrande, wybrałabym bardziej porywczego z braci (Illidana) i wtedy losy WoWa pewnie potoczyły się zupełnie inaczej. Prawdopodobnie Illidan by nie oszalał, władza nad nocnymi elfami spadłaby na barki troje z nich (a nie tylko Malfuriona + Tyrande) potęga elfów zapewne by wzrosła dzięki Illidanowi i badaniom nad demonami.... Albo wybór Illidana sprowadziłby klęskę na nocne elfy, które by wybito podczas wojny starożytnych...
    Chciałabym zostać Tyrande na jeden dzień tylko dlatego, by zobaczyć jak losy całego świata WoWa by się potoczyły, gdyby wybrałaby drugiego brata... Jestem wielką fanką lore WoWa i żal mi Illidana, którym wzgardzono a który popadł w samodestrukcję... Niesamowicie bym chciała poznać alternatywny świat ... Świat o których losach decydowała jedna kobieta, w której obaj bracia się Kochali ;)... Oh ^^

    OdpowiedzUsuń
  6. Tego jednego dnia mogłabym zostać pierwszą damą. Posmakowałabym sławy, uścisnęłabym dłonie ważnych osobistości w kraju i za granicą, poszłabym na bardzo ważne przyjęcie i ... przespałabym się z najważniejszym człowiekiem w państwie. Funkcja reprezentatywna szybko jednak by mnie wykończyła - bo jako to? Mam stać wtedy kiedy mnie bolą nogi, nie mogę ziewać, gdy mi się chce spać i nie mogę pogadać przez telefon, bo ochroniarz podsłuchuje??? O nie, dziękuję! Po całym jednym dniu chętnie wrócę do swojego życia.

    izabela_sz_1@interia.pl

    OdpowiedzUsuń
  7. ejotek1980@gmail.com

    Gdybym mogła przeobrazić się na jeden dzień chciałabym stać się wróżką. Taką prawdziwą dobrą wróżką, która w długiej szacie i z różdżką w prawej ręce będzie przemierzała świat. Wróżki potrafią czynić dobro, spełniać marzenia i dawać radość. I ja przez ten krótki czas chciałabym spotkać jak najwięcej dzieci, chorych dzieci. Każdego dnia spotykam się z wieloma przypadkami różnych schorzeń u dzieci (mimo, że nie pracuję w służbie zdrowia) i naprawdę boli mnie wtedy serce. Dlaczego takie małe dzieci cierpią? Przecież ich serduszka są czyste, nie zrobiły nic złego, by tak męczyć się już do końca życia z ciężkimi chorobami. Nie będę oszukiwać - zacznę od wyleczenia mojej córeczki, która dzielnie znosi cukrzycę, ale ileż radośniejsze byłoby jej życie bez tej choroby.
    O tak. Bycie dobrą wróżką uleczającą dzieci z chorób to jest najpiękniejszy wybór.

    OdpowiedzUsuń
  8. asia.rysiewicz@gmail.com

    wirtualnaksiazka.blogspot.com

    Gdybym mogła przeobrazić się na jeden dzień, chciałabym być po prostu niewidzialna. Chciałabym choć raz zobaczyć to, co na co dzień nie jest mi dane, usłyszeć to, czego być może nigdy bym nie usłyszała, znaleźć się tam, gdzie pewnie nigdy bym się nie znalazła... :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Biorę udział!
    Mail: kathyleonia88@gmail.com
    Gdybym mogła przeobrazić się na jeden dzień w kogo tylko zechcę, bym chciała być moją Babcią. Może wtedy bym zrozumiała dlaczego wciąż traktuje mnie i 25-letniego brata jak dzieci, dlaczego boi się o każdy dzień, dlaczego tyle w niej strachu i niepewności do życia... Może wtedy łatwiej by było nam ze sobą egzystować bez tych niesnasek i drobnych kłótni.

    OdpowiedzUsuń
  10. Na jeden dzień zamieniłabym się w kota-cały dzień nicnierobienia, nicniemartwienia , leżakowania i drzemania. Miauu, tylko do lodówki za wysoko...
    :)



    ..............
    wojcik133@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  11. witam,
    Ja przez jeden dzień chciałabym być Kobietą Kotem, uwielbiam ten film z Halle Berry. Ten kostium jest powalający, a najbardziej chciałabym skakać i zaczepiać pazurkami po ścianach. To tak fajnie wygląda. Ta moc i tajemniczość byłaby ciekawym doświadczeniem. Pozdrawiam bin.ann@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie interesuję mnie zamiana w piękne elfy, okrutne wilkołaki czy przerażające zombie. Nie chcę być pomocnikiem błyskotliwego Sherlocka, przyjaciółką zwariowanej Ani z Zielonego Wzgórza czy nawet słodziutkim szczeniakiem. Jest bowiem w rzeczywistym świecie stworzenie o wiele bardziej ciekawe od tych wszystkich wymyślnych stworów i książkowych bohaterów! Bywa ono niezwykle silne, ale gdy się skaleczy lub - nie daj Boże! - lekko podziębi, panikuje i narzeka jak mało kto. Mimo że już dawno dzieckiem nie jest, zachwyca się grami czy animacjami i nadal lubi się bawić klockami LEGO i samochodzikami (rzecz jasna, zdalnie sterowanymi!). Czasami jest tak uparte, że aż irytuje, a innym razem bywa irytująco obojętne. Zna się na wszystkim (przynajmniej tak twierdzi, bo jej ogromne ego nie pozwala twierdzić inaczej), a prawda jest taka, że rozróżnia tylko podstawowe kolory i nawet jak się zgubi, nie pyta o drogę. Lubi nazywać siebie "zdobywcą", choćby nawet jedyne co ostatnio zdobył to dodatkowa puszka pepsi z promocji w markecie :P Usypiają go komedie romantyczne i dramaty obyczajowe, a ożywają mecze, kiedy 22 facetów przez 90 min wte i wewte gania za piłką. Cóż tu więcej pisać? Tak, chciałabym przez ten jeden dzień BYĆ FACETEM! Może mogłabym choć w nieznacznym stopniu zrozumieć ich męski świat :)

    Pozdrawiam
    nieidentyczna
    zuniek@onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  13. nataliasobota.sdz@gmail.com

    Gdybym miała jakiś wybór chciałabym stać się elfem.Uwielbiam śpiewać i grać na gitarze,a jak wiadomo elfy są bardzo muzykalne. Przez moje wyostrzone zmysły mogłabym słuchać godzinami tętniącego leśnego życia, a w szczególności śpiewu ptaków i szumów leśnych potoków. Gdy miałabym tylko ochotę pędziłabym ścieżkami szybciej niż wiatr by znaleźć się w miejscu jakie tylko bym wybrała. Miałabym moce uzdrawiające, które wykorzystałabym na pomoc najbardziej potrzebującym ludziom i zwierzętom.

    OdpowiedzUsuń
  14. ula.aoki@gmail.com

    Chciałabym chociaż na jeden dzień być Sobą. Nie chodzi o mnie, która leży właśnie na kanapie i przyciska do piersi poduszkę i która marszczy czoło, skupiając się na zbudowaniu logicznej wypowiedzi - tę siebie widzę w odbiciu monitora, a nawet w lustrze po prawej stronie. Gdy odwracam głowę zauważam ruch ciemnych włosów i sine plamy pod oczami, które po całym dniu pracy nie dostają chwili odpoczynku. Widzę, ale nie rozumiem. Dlaczego leżę akurat w tej pozycji i co powoduje, że mnie relaksuje? Dlaczego chcę mieć długie włosy, skoro wszyscy w koło ścinają swoje do ramion? Dlaczego wolę relaksować się w samotności, a nie wyjść ze znajomymi na pizzę? Dlaczego jednego dnia pyskuję do wszystkich ludzi przewijających się przede mną, a innego obdarowuję wszystkich uśmiechem? Dlaczego w jednej chwili myślę o zupie ogórkowej, której dawno nie jadłam (i na marginesie - której nie cierpię) i o problemie głodu w afryce? Dlaczego mówię o wypadku samochodowym, a w połowie zdania zaczynam mówić o czyimś ślubie? Dlaczego... Mogę tak wymieniać wiele pytań, które zadaję sobie codziennie przed zaśnięciem. Są już jak moja modlitwa - nigdy nie zasnę, póki ich nie zadam i nie podenerwuję się na braki odpowiedzi. Chciałabym choć jeden dzień być Sobą, dowiedzieć się co mną kieruje w danym postępowaniu. Chciałabym dowiedzieć się, dlaczego niektóre osoby wzbudzają we nie falę zdenerwowania samym swoim widokiem, nawet jeśli ich nie znam. Albo dlaczego inni wzbudzają we mnie sympatię, mimo iż nigdy z nimi nie rozmawiałam. Dlaczego czasami wystarczy zobaczyć człowieka i pamiętać go długi czas, a jak próbuję sobie przypomnieć twarz minionej przyjaciółki, to nie potrafię? Znowu zaczęłam... Gdyby było dane mi być przez jeden dzień Sobą spróbowałabym zrozumieć siebie. Zwróciłabym uwagę na wszystkie szczegóły, by rozszyfrować powody i skutki. Myślę, że łatwiej byłoby mi żyć z samą Sobą, a czas spędzany sam na sam byłby łatwiejszy i przyjemniejszy.


    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *niektóre osoby wzbudzają we Mnie falę zdenerwowania (zjadłam literkę)

      Usuń
  15. marta.godlewska@poczta.onet.pl


    Chciałabym stać się na jeden dzień swoim cieniem. Chciałabym widzieć to, czego nie widzę za plecami, po bokach... Ciekawi mnie w jaki sposób chodzę, jak się uśmiecham, jak wygląda moja twarz, gdy się denerwuję... I nie ukrywam, jestem też ciekawa, co robią ludzie, jak ich nie widzę. Czasami brakuje mi tej jednej pary oczu z tyłu głowy. Gdybym przez jeden dzień mogła stać się własnym cieniem dla rozrywki porozmawiałabym z samą sobą, zaraz po dniu obserwowania otoczenia na wieczór wyszłabym do klubu, by zobaczyć, jak tańczę. Bardzo ciekawi mnie to, co dzieje się, gdy nie widzę! Ciekawi mnie to, czego zobaczyć nie mogę! Może jako swój cień czasami mogłabym się ostrzec przed czymś... Na pewno byłoby to ciekawe doświadczenie.

    OdpowiedzUsuń
  16. xxxk4rol4xxx@wp.pl

    Pierwsze o czym pomyślałam to uczennica Hogwartu, ponieważ kocham ten magiczny świat wykreowany przez J.K. Rowling. Od razu rozmarzyłam się o tym, jak wspaniale byłoby uczyć się magii razem z resztą Krukonów (Pottermore przydzieliło mnie do Ravenclaw). Chwilę później naszła mnie myśl, jak bardzo krzywdzące dla mnie byłoby móc doznawać tych wszystkich wspaniałości tylko przez dzień, a później wrócić do swojego poprzedniego życia. Po takim powrocie do rzeczywistości na pewno bym się załamała. Właśnie dlatego wybrałabym możliwość stania się osobą wiedzącą dokładnie wszystko z dodatkową umiejętnością błyskawicznego zapisywania swoich myśli. Wtedy po powrocie do siebie ze swoimi notatkami dalej posiadałabym ogromną wiedzę, którą mogłabym wykorzystać na milion sposobów. Niesamowitym byłoby wiedzieć, czy istnieje Bóg, jak powstała ziemia, czy istnieje życie po śmierci, co zrobić, by zniknął głód na świecie, jak zapobiec ewentualnemu końcowi świata itd.

    OdpowiedzUsuń
  17. Zglaszam się :)
    mail: dagmara.michalska@buziaczek.pl
    Chciałabym być Kopciuszkiem i przeżyć dzień w którym poznała swoją matkę chrzestną i pojechała na bal gdzie zakochała się w pięknym księciu. Jak każda mała dziewczynka chciałam być Księżniczką jak dorosnę. Teraz już wiem, że jest to niemożliwe i dlatego jakbym miała kimś zostać to właśnie Kopciuszkiem, której historia była bardzo romantyczna. Chciałabym mieć piękna suknie wyczarowaną przez matkę chrzestną i piękny powóz z dyni. A na końcu zostać księżniczka i spełnić swoje dziecięce marzenie :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. pytanie jest dobre... i zmusza do refleksji...
    pierwsze co mi przyszło do głowy to przez jeden dzień żyć życiem mojej babci...
    tej kochanej, jedynej babci... co to i ochrzani i przytuli... skarci i pochwali...
    i przede wszystkim kocha, kocha, kocha....

    sag8@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  19. Moja pierwsza myśl po przeczytaniu tego inspirującego pytania była taka: ,,Chciałabym być Bogiem na ten jeden dzień”. Pomyślałam sobie, ile dobrego mogłabym zrobić, ilu ludziom przywrócić zdrowie, życie… Po chwili namysłu doszłam jednak do wniosku, że to mogłoby być zbyt trudne, zbyt przytłaczające. Dla ograniczonego umysłu człowieka nagłe wtargnięcie w nieskrępowaną czasem i przestrzenią sferę sacrum, a potem powrót z tej sfery, byłoby chyba szokiem. Dlatego, przechodząc już do sedna mojej odpowiedzi, gdybym mogła na jeden dzień stałabym się lekarzem. Tak, lekarzem. Nie postacią z literatury, czyli filmu. Nie celebrytką, znaną aktorką czy piosenkarką, ale lekarzem. Dlaczego? Bo lekarze to trochę tacy bogowie. Nie mając nadludzkich mocy, dokonują często nadludzkich rzeczy. Ich zawód to misja, w której najważniejszą wartością jest godne życie każdego człowieka. Uważam więc, że dla zyskania świadomości, że dzięki swojej wiedzy i umiejętnościom mogę komuś naprawdę pomóc, warto byłoby poświęcić ten jeden dzień, w którym za pomocą magicznej mocy mogłabym przeistoczyć się w kogo chcę.

    monikazamozniewicz@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  20. Gdybym miała taką możliwość, stałabym się sobą... po śmierci. Zapewne dziwnie to brzmi, chociaż wytłumaczenie jest proste. Ciekawi mnie, jak pewnie wielu ludzi, co tak naprawdę jest po śmierci. Nie jestem osobą wierzącą, dlatego nie zakładam z góry istnienia Nieba. Równie dobrze mogłabym się odrodzić jako żółw czy tulipan, mogłabym trafić do innego wymiaru, mogłabym znaleźć się w Hadesie, ale równie dobrze mogłabym nie trafić nigdzie, bo nikt nie mówił, że po śmierci cokolwiek istnieje. Zniknęłabym na jeden dzień i to też byłoby interesujące... :) Bardzo jestem tego ciekawa, a jak można się łatwo domyślić, nie spieszy mi się do umierania, a więc taka możliwość byłaby idealna do zaspokojenia mojej ciekawości. :)

    E-mail: cicercumcaulee@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  21. Chociaż na jeden dzień chciałabym stać się znów małym dzieckiem. Pięcioletnią dziewczynką, która nie przejmuje się swoim ubiorem, tym czy ma drogą firmową sukienkę czy tanią, luźną bluzkę i przetarte spodnie. Nie kontrolować cały czas wagi i tego co jem. Chciałabym, żeby czas był tylko pojęciem względnym, a powrót do domu najgorszą karą. Mieć odwagę mówić własne zdanie i nie bać się podejść do obcych dzieci, by spytać czy mogę się z nimi pobawić. Nie musieć udawać szczęścia i nie wstydzić się płaczu. Nie przejmować się rozczochraną fryzurą i pobrudzonymi od błota butami. Zawsze być uśmiechniętą. Każdego chłopaka traktować jedynie jako kolegę i nie przejmować się tym czy ja mu też się podobam. Nie wstawać codziennie godzinę wcześniej by się pomalować żeby zrobić na kimś kto i tak mnie nie zauważa wrażenie. Nie należeć do żadnej grupy, lepszej lub gorszej. Być sobą tylko w młodszej i szczęśliwszej wersji, która śmieje się nawet z najmniejszej błahostki. Nawet jeśli tą błahostką jest dziura w spodniach lub kopnięcie w złą stronę piłki. Chciałabym jeszcze raz stać się taką małą dziewczynką, która niczym się nie przejmuje

    natalia3210@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  22. Chciałabym na jeden dzień stać się czymś w rodzaju ducha: niewidzialną, niematerialną istotą, zdolną do przenikania nie tylko myśli, ale też uczuć innych, zdolną do "wchodzenia w skórę ludzi" w taki sposób, iż nawet nie zauważają, że przez pewien czas inne świadome stworzenie zna ich myśli, odczuwa ich odczucia i odbiera wszystkie bodźce zmysłowe, które docierają do ich ciał. Przemierzałabym ulice miast w poszukiwaniu zakochanych par, z każdą z nich spędzając około godziny. "Mojego" człowieka zmieniałabym jednak co kilka minut: z dziewczyny na chłopaka, z chłopaka na dziewczynę. Mogłabym poznać tę samą romantyczną sytuację widzianą z dwóch różnych perspektyw, mogłabym zauważyć podobieństwa i różnice. Chciałabym dowiedzieć się, których jest więcej. Być może poznałabym jakąś uniwersalną prawdę o miłości, prawdę, której ujawnienie uchroniłoby wielu ludzi przed cierpieniem. Być może nie. Możliwe, że doświadczyłabym tylko naiwnych złudzeń i brudnych myśli. Kto wie? Mimo wszystko, chciałabym się przekonać.

    E-mail: klaudia [kropka] nosal96 [małpa] gmail [kropka] com

    OdpowiedzUsuń
  23. Gdyby była możliwość wcielenia się w jakąkolwiek postać zapewne wybrałbym osobę bogacza, żeby choć w ciągu jednego dnia rozdać trochę pieniędzy tym, którzy tego naprawdę potrzebują. Idąc ulicami miast widzi się osoby ubogie, proszące o kilka złotych by móc przetrwać kolejny dzień; widzi się dzieci, które prosząc o kupienie przez rodzica loda lub lizaka spotykają się z odmową; osoby zakochane, którym można sprezentować bukiet róż, by tą chwilę podnieść rangą do "tego wyjątkowego". Życie to droga, na której spotykamy wiele obcych sobie osób, a na które w tak prostych gestach moglibyśmy odnieść duże może nie tyle wrażenie ile pomocną dłoń - sprawiając i sobie samemu chwilę radości.

    koliber06@op.pl

    OdpowiedzUsuń
  24. kornelia.malczewska@gmail.com
    Gdyby w moim życiu wystąpiła możliwość przybrania jakiejkolwiek innej formy chciałabym zostać syreną. Nie jest to stworzenie miłe, ani przyjazne. Ocieka pięknem i okrucieństwem. Mogłabym przesiadywać na skałach, śpiewać ponętne, namiętne pieśni wprowadzając zagubionych żeglarzy w oszołomienie i pożądanie, a następnie wciągałabym ich w otchłań... Byliby tylko moi.

    OdpowiedzUsuń
  25. Jeśli miałabym możliwość przekucia swojej wyobraźni w rzeczywistość stałabym się ptakiem. Jako istota o skrzydłach mogłabym podziwiać góry, lasy, łąki, rzeki, mogłabym latać w chmurach, odwiedzać miejsca o których zawsze marzyłam. W tym momencie świat byłby dla mnie idealny...

    E-mail: natasha552@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  26. piotrek19973@op.pl

    Gdybym jakimś cudem dostał moc zmiany się w kogo lub co chcę, gdybym chwycił "Boga za nogi" to chciałbym zostać Absolutem. Czym? Otóż nie mam na myśli Boga, jak niektórzy mogliby pomyśleć. Mam na myśli energię jako taką. Energię kreującą, energię zdolną również do niszczenia. Jak rzeźbiarz, kującej dzieje wszechświata oraz każdego świata z osobna. Chciałbym być tą materią, tym pierwiastkiem, który wypełnia wszechświat, tą mocą stwórczą, która na przestrzeni ostatnich milionów, ba, nawet miliardów lat niszczyła i tworzyła absolutnie wszystko w okół. Dlaczego? To nie jest raczej odkrywcza odpowiedź. Ponieważ pragnę potęgi. W swych dłoniach pragnę objąć wiedzę skrywaną przed ograniczonymi i jedynie jedno, najwyżej dwuwymiarowymi umysłami zwykłych ludzi. Chciałbym móc ich formować: istoty żywe, oraz obiekty. Nadawać światom kształty, jak dziecko bawiące się plasteliną, które w jednym momencie formuje z niej idealne kółka, bałwanki czy żaby, a następnie rozgniata, by móc stworzyć jeszcze coś nowego. Chciałbym móc jak lalkarz, Manipulator Światów, oglądać, jak moje działania, te pozytywne i te negatywne wpływają na ludzi czy istoty na kontrolowanych przez bezmiar mojej energii obszarach. Chciałbym móc mieć świadomość możliwości zabicia i wskrzeszenia lub odbudowania czy uformowania na nowo życia, którego nić losu czeszę w jednej swojej dłoni, w drugiej trzymając nożyczki i grzebień. Chciałbym potrafić zmieniać bieg historii, tej dzisiejszej, przyszłej i przeszłej, i to w jednej i tej samej chwili. Ponadto czuję się w obecnym ciele i z obecnymi możliwościami jak w klatce. Nie dosłownie, rzecz jasna, ale mój umysł pragnie sięgać dalej. Chcę by fakt, że nie mam ciała jako takiego, że w jednej chwili mogę być zwierzęciem, zaraz deszczem czy po prostu wypełniającym atmosferę niebiańskim fluidem, umożliwił mi możliwość podróży nie tylko między galaktykami za pstryknięciem palca, ale i znacznie więcej. Mam na myśli podróż absolutną. Chcę bez przeszkód przedostawać się do innych wymiarów, innych czasoprzestrzeni i manipulować nimi, przenosząc osoby czy stworzenia z jednego wymiaru do drugiego, zmuszając całe cywilizacje do przedwczesnej ewolucji, czyli tak jakby do mutacji w imię własnego kaprysu, czy też chęci rozwoju. Konkludując - gdybym mógł przez jeden dzień stać się kim lub czym zechcę, zostałbym... wszystkim.

    OdpowiedzUsuń
  27. natii0410@wp.pl

    Chciałabym na jeden dzień stać się wiatrem. Nie szybkim, porywistym, niosącym z sobą więcej szkód niż pożytku, lecz spokojnym, przyjemnym, dającym wytchnienie w gorące, letnie popołudnie.
    Na co dzień mam dużo obowiązków i mało czasu dla siebie. Od rana do wieczora myślę o tym, co jeszcze zostało mi do zrobienia zanim położę się spać. Jako wiatr nie miałabym takich zmartwień. Mogłabym poczuć się wolna, bez jakichkolwiek ograniczeń. Robić tylko to co chcę i być tam, gdzie w danej chwili mam ochotę się znaleźć. Tego dnia odwiedziłabym miejsca, w które zawsze chciałam pojechać. Obejrzałabym rzeczy, o których czytałam i słyszałam, ale jeszcze nie widziałam ich na własne oczy. Miałabym również możliwość zobaczenia ludzi takimi, jacy są na prawdę. Nie tę część ich, którą pokazują światu na co dzień. Ich prawdziwą stronę, sposób w jaki się zachowują, gdy myślą, że nikt ich nie obserwuje.
    Byłby to Mój Dzień. Czas, w którym nikt ani nic nie mogłoby mnie zatrzymać.

    OdpowiedzUsuń
  28. gabolek000@o2.pl

    A ja, gdybym mogła, chciałabym choćby na jeden dzień stać się muzykiem. Ale nie byle jakim, bo Stieviem Wonderem, który jest... niewidomy. Chciałabym zobaczyć, choć tak naprawdę nie mogłabym, w jaki sposób osoby niewidome odbierają dźwięki, bo na pewno nie tak samo, jak inni. Chciałabym to poczuć i przekonać się, czy świat "oczami" osoby niewidomej jest taki sam, czy każdy najdrobniejszy dźwięk odbierany jest podobnie, jak u człowieka widomego. Zastanawia mnie też jedna rzecz, o której chciałabym się przekonać. Jak to jest być niewidomym? Ciekawi mnie to, czy osoby niewidome mają przed oczami jakiś jednolity kolor np. czarny lub biały, a może przed ich oczami staje coś innego? To daje mi temat do rozmyślań długimi godzinami i od dłuższego czasu nie daje mi już spokoju, ale chciałabym wiedzieć, jak jest naprawdę :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Na jeden dzień mogłabym się stać… krasnoludkiem ;) Wiem, jak wygląda świat z perspektywy „olbrzymki”, bowiem patrzenie na świat z góry jest moją codziennością, dlatego dla odmiany mogłabym stać się moim obecnym przeciwieństwem – krasnoludkiem! Wówczas mogłabym patrzeć na świat od dołu i poczuć się w końcu malutka, choć na jeden dzień… Po tym doświadczeniu moje spojrzenie na otaczającą mnie rzeczywistość na pewno uległoby zmianie.

    martucha180@tlen.pl

    OdpowiedzUsuń
  30. Chciałabym zmienić się w ławkę znajdującą się na dworcu kolejowym. Taka ławka musi widzieć naprawdę sporo. Czasami trafi jej się jakieś rozstanie, a czasem wręcz przeciwnie- powitanie po latach. Może jakieś kłótnie, czułe pocałunki? A może ktoś zastawi na mnie jakąś ciekawą książkę. Chciałabym poznać historie innych, zobaczyć je na własne oczy i poznać jakieś tajemnice. Być może dowiedziałabym się czegoś, co mogłoby zmienić losy świata. Może mogłabym zostać bohaterką? A może po prostu trafiłabym na same osoby, które jadą do pracy lub szkoły... Wtedy wynudziłabym się chyba za wszystkie czasy. Myślę, że taki dzień z życia ławki mógłby mnie czegoś nauczyć. Taki eksperyment zmieniłby moje podejście do życia i zdałabym sobie sprawę z tego jak wiele mam albo jak nudne życie prowadzę ;)
    Pozdrawiam:
    Marta martalewandowska0@op.pl

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)