sobota, 31 maja 2014

"Wiosna po wiedeńsku" – Katarzyna Targosz





"Wiosna w Wiedniu była najpiękniejsza. Biała i różowa dzięki kwitnącym magnoliom. Złota dzięki forsycjom. Kolorowa dzięki wyrastającym jak grzyby po deszczu kawiarnianym stolikom".



Dwa słowa kluczowe występujące w tytule książki, o której chciałabym Wam opowiedzieć, czyli "wiosna" i "Wiedeń" zapowiadały słoneczną i klimatyczną lekturę. Nie byłam nigdy w Wiedniu, jednak dzięki autorce miałam możliwość poznać uroki tego miasta, poczuć jego klimat, a do tego wszystkiego rozbolały mnie szczęka i brzuch od nadmiaru śmiechu. Proszę o więcej takich debiutów!

piątek, 30 maja 2014

Zakupowe szaleństwa ostatnich tygodni!


 
Nareszcie udało mi się znaleźć trochę czasu, aby zrobić zdjęcia książek, które w ostatnich tygodniach skutecznie opróżniały mój portfel, który obecnie zawiera jedynie same "żółciaki". Będę więc żyła o chlebie i wodzie, ale za to z książkami wokół siebie :)
 
Na początku dzieła mojego mistrza literatury grozy - Stephena Kinga. Może kiedyś uda mi się uzbierać wszystkie jego książki.


"Prowincja pełna szeptów" - Już niebawem!




Cóż za wspaniała wiadomość! Moi Drodzy, już niebawem na półkach z książkami pojawi się kolejna część cyklu o polskiej Prowincji, autorstwa Katarzyny Enerlich.



Prowincja pełna szeptów Katarzyny Enerlich miała być ostatnim tytułem sagi – nie zgodzili się na to Czytelnicy, a i sami bohaterowie zdecydowanie odmówili odejścia w niebyt.
Dziś więc proponujemy Państwu po prostu kolejny tytuł sagi Prowincja - premiera 18 czerwca.


czwartek, 29 maja 2014

"Dziewczynka z balonikami" - Agnieszka Turzyniecka












"Mówi się, że kiedy zamykają się jedne drzwi, to otwierają się drugie".


Bardzo często, w różnego rodzaju rozmowach, na słowo "depresja" ludzie reagują co najmniej z pobłażaniem, drwiną lub zupełną ignorancją. Ja sama używam czasami tego określenia z nieco prześmiewczym wydźwiękiem, w swoich gorszych mentalnie dniach. Teraz jednak wiem, że po przeczytaniu ostatniego zdania najnowszej książki Agnieszki Turzynieckiej, już nigdy nie użyję bezpodstawnie tego słowa. Słowa, które dla mnie diametralnie zmieniło swoją wymowę.

środa, 28 maja 2014

Nowości Wydawnictwa M




W Wydawnictwie M pojawiły się ciekawe nowości wydawnicze. Sama nie wiem, czy zdecydować się na którąś z przedstawionych książek... Zobaczcie!



"Iskra. Bóg i nauka współczującego wszechświata"
Alvin Convay

wtorek, 27 maja 2014

"Skandynawska wieża Babel. Studium udręki szwedzkiego urzędnika" - Jerzy Stypułkowski







"(...) rutyna jest dla intelektu niczym buldożer, co niszczy wszystko, tłamsi, rozbija w drzazgi i zamienia w puder – i w końcu zostaje jedynie pustka".



Wpisując w internetową wyszukiwarkę hasło "urząd", wyskakująca ilość znalezionych wyników może nas nieco przytłoczyć. Różnorodne urzędy, o wszelakiej specjalizacji, tworzą biurokratyczną strukturę państwa, i jak się okazuje nie tylko naszego. Szwecja - jeden z krajów skandynawskich, z którym nieodłącznie kojarzy się nam dobrobyt i postęp cywilizacyjny, również zalicza się do tego kręgu, bowiem i tam biurokratyczna maszyna dosięga ram absurdu. A co najgorsze, dosięga miejsca niemal świętego – biblioteki.

poniedziałek, 26 maja 2014

"Wydaje mi się, że każda twórczość, nie tylko pisanie książek, sprawia, że w pewnym sensie stajemy się trochę innymi ludźmi" - Wywiad z Dariuszem Pawłowskim




Arktyka - miejsce mroźne, zimne i niezbyt przyjazne dla ludzi. Zastanawialiście się kiedyś, czy chcielibyście spędzić kilka długich miesięcy właśnie w tej części świata? Mieszkać w stacji badawczej, w której popełniono morderstwo? Zanim odpowiecie na te pytania, zapraszam Was na wywiad z autorem książki pt. "Arcanus Arctica". Książki, która zabierze Was na pokryte lodem, mroźne oblicze Arktyki.


Recenzja książki - KLIK



Dariusz Pawłowski to urodzony 1972 roku w Warszawie ekonomista, który przez wiele lat pracował jako programista baz danych w sektorze IT. Autor często podróżuje, zwiedził już Bliski Wschód, Afrykę, Azję Centralną i Kaukaz. Oprócz pasji podróżowania, uprawia również kolarstwo górskie i biegi przełajowe. Mieszka obecnie w Warszawie, "Arcanus Arctica" to jego debiut literacki.






niedziela, 25 maja 2014

"Olvido znaczy zapomnienie" - María Dueñas








"Ale wszystko mija (...). I chociaż jest to tak nieopisanie trudne, i nic nie jest już takie jak dawniej, ale w końcu (...) rany się goją".



Odkrywanie śladów przeszłości to niezwykle inspirujące zajęcie. Odkrywanie tajemnic przeszłości ludzi, których już nie ma wśród nas to swoista szkoła życia. Czy bowiem przeszłe losy nieznanego nam człowieka, mogą w jakiś sposób wpływać na naszą obecną egzystencję? Po przeczytaniu najnowszej książki Maríí Dueñas, wydaje się to całkiem możliwe. Przeszłość może bowiem zawierać w sobie odpowiedzi na pytania, na które cały czas szukamy odpowiedzi. Wystarczy je tylko znaleźć, co nie jest niestety łatwym zadaniem.

Spotkanie z Igorem Sokołowskim



Już w poniedziałek Wydawnictwo MG zaprasza wszystkich czytelników na spotkanie z Igorem Sokołowskim, autorem książki "Białoruś dla początkujących".



sobota, 24 maja 2014

"Droga do Domu. Księga II" - Przemysław Żuchowski







"Nie o to się rozchodzi, żeby gadać na jakich się było szczytach, ino jak się do nich doszło".

 

Czy wiecie kim byli i są nadal - Walonowie, inaczej Walończycy? Pewnie niektórym z Was, podobnie jak mojej osobie nazwa ta nie jest zupełnie obca, jednak nie wiele potraficie na ich temat powiedzieć. Nie martwcie się jednak, macie szansę poznać część historii tego ludu, wraz z przedstawieniem autentycznych terenów Szklarskiej Poręby. Zapraszam na niezapomnianą wędrówkę w przeszłość.

piątek, 23 maja 2014

FANBOOK nr 3 - kwiecień - maj 2014




Trzeci numer "FANBOOKA" już za mną. Po raz kolejny nie zawiodłam się na magazynie, chociaż w tym numerze zamieszczono stanowczo mniej artykułów, które mnie zaciekawiły. 

Zapraszam na krótki przegląd:



czwartek, 22 maja 2014

"Mariska z węgierskiej puszty" – Consilia Maria Lakotta










"(...) każdy czikos wie, że w polu, na bezmiarze puszty, ciągle spoczywa na nim wzrok Stwórcy, tylko...".


Piękna dziewczyna na okładce i nieznane mi dotychczas słowo "puszta" - to pierwsze, co nasunęło mi się po wzięciu do ręki książki autorki, której warsztat pisarski udało mi się poznać przy okazji innego jej dzieła. Po lekturze, wiem już co oznacza węgierska puszta, i wiem również, że współczesna historia narodu węgierskiego jest bardzo zbliżona do naszych polskich, dziejów. Cieszę się, że miałam szansę poznać jej kawałek, i to w takim, wybornym stylu.

środa, 21 maja 2014

"Gwałt w Nowym Jorku i inne opowiadania" - Marek Żak




"Mądra dziewczyna zawsze uprawia seks, żeby wygrać jakiś kontrakt, fajnego faceta, dobre życie, dom, wakacje, finansowy luz. Głupia idzie do łóżka pod wpływem emocji i impulsu z facetem bez perspektyw. Potem jako żona gołodupca, jest zawsze rozczarowana i nieszczęśliwa".



Co rządzi współczesnym światem? Odpowiedź niestety nie jest trudna – pieniądze i seks. Pragnienie władzy i rozkoszy cielesnych determinuje ludzkie zachowania, a po raz kolejny przekonuje o tym swoich czytelników Marek Żak - obnażając w swojej najnowszej książce najgorsze instynkty, jakie drzemią w każdym z nas. Nie zaryzykowałabym jednak stwierdzenia, że w dzisiejszych czasach "Gwałt w Nowym Jorku i inne opowiadania" jest dziełem kontrowersyjnym, bowiem takie kanony zachowania już chyba nikogo nie dziwią.

wtorek, 20 maja 2014

"Strufi istniał naprawdę i naprawdę skonał na tarasie na czwartym piętrze" - Wywiad z Piotrem Czubowiczem



Dzisiaj chciałabym Was zaprosić na rozmowę z autorem, który napisał dość dziwną w moim mniemaniu książkę. Książkę, która po przeczytaniu jeszcze długo nie chciała wyjść z mojej głowy. "Zagadka śmierci Strufiego" okazała się bowiem prawdziwą zagadką – literacką.


Recenzja książki KLIK

 

Piotr Czubowicz to urodzony w 1981 r. w Warszawie, tancerz i choreograf, którego doświadczenie w tym fachu sięga wielu czołowych zespołów tańca współczesnego oraz występowania na deskach teatrów w kilkudziesięciu krajach. Autor zdobył licencjat na Wydziale Politologii WSSMiA w Warszawie, a w 2013 r. rozpoczął Podyplomowe Studia Menedżerskie dla Twórców, Artystów i Animatorów Kultury na Uniwersytecie Warszawskim. Działa aktywnie w założonej przez siebie formacji 100 Bilion Cells, zna biegle trzy języki. "Zagadka śmierci Strufiego" to jego debiut literacki.



poniedziałek, 19 maja 2014

"Poszukiwana" - Małgorzata Kochanowicz







"Trzeba dać sobie szansę".


Kryminał retro jest jednym z moich ulubionych gatunków. Kraków jest moim zdaniem najbardziej fascynującym i klimatycznym miastem w Polsce. Połączenie tych dwóch elementów, zapowiadało rozpalającą moje zmysły ucztę czytelniczą na kilka godzin spędzonych w całkowicie innej rzeczywistości. Ku mojemu zdziwieniu, lektura "Poszukiwanej" okazała się w pewnych jej aspektach niestety lekturą, która potrafi rozczarować.

niedziela, 18 maja 2014

Akcja "Przygarnij książkę" po raz pierwszy!



Antykwariat "Pasja Czytania" organizuje w Łodzi cykliczną akcję pt. "Przygarnij książkę", na którą udało mi się po raz pierwszy dotrzeć. Przyznam, że nie wiedziałam o takiej inicjatywie, ale dzięki Gosi - stałej czytelniczce mojej strony i wielkiej miłośniczce literatury - informacja ta do mnie dotarła. Akcja polega na tym, że każdy uczestnik otrzymuje reklamówkę i zbiera wybrane przez siebie z metalowych regałów książki. Za całą reklamówkę płaci się jedynie 15 zł, a można ją wypchać dosłownie po brzegi!

Pogoda niestety nie dopisała, cały czas bowiem padało. Z tego też względu nie wszystkie książki biorące udział w akcji zostały wystawione, a o eksponowaniu zbiorów na zewnątrz nie było nawet mowy. Wielka szkoda, gdyż w samym antykwariacie było mnóstwo osób, więc ciężko było się poruszać się między regałami, a zbiory zostały przez kilka godzin od rozpoczęcia akcji dosłownie przebrane wzdłuż i wszerz.


Wyniki konkursu z "Pamiętnikiem Wendy"



Wasze odpowiedzi dotyczące pytania "Gdzie jest Wendy?" udowodniły, że jesteśmy naprawdę kreatywnym narodem. Enie Kielskiej tak podobały się wymyślone przez Was historie, że postanowiła obdarować swoją nietuzinkową książką nie jedną, ale aż trzy osoby!



sobota, 17 maja 2014

FANBOOK nr 1 (2), luty-marzec 2014


W ostatnim czasie, między innymi za sprawą mojego posta, blogosfera książkowa dowiedziała się o istnieniu dwumiesięcznika "FANBOOK". Oczywiście, jak to w naszej "branży" bywa, natychmiast pojawiły się wpisy krytykujące gazetę, nazywając ją zwykłą "ściemą". Cóż, nie trafiają do mnie argumenty typu - "recenzja za książkę dla młodych jest zła", czy zarzuty odnośnie fanbookowych wywiadów. I z pewnością nie sprzedałam się za całe 1,99, jak niektórzy przypuszczają. Krytykom wszystkiego pozostawmy zatem krytykę, ja w każdym razie pozostanę entuzjastką tego typu inicjatyw.
To taka moja mała dygresja, a teraz wracam do meritum, czyli do drugiego numeru "FANBOOKA" z okresu luty-marzec. Chciałabym Wam dzisiaj pokrótce przedstawić co zawiera niniejsze wydanie.

Redakcja  zaprasza do współpracy dosłownie wszystkich - księgarnie, biblioteki oraz nas, czyli zwykłych miłośników książek.  Stworzenie "Klubów FANBOOKA" - to inicjatywa, do której nas namawia. Przyznam, że to interesujący pomysł, ciekawe jednak czy praktycznie wejdzie w życie.



Nowości Wydawnictwa Dreams




W Wydawnictwie Dreams ciekawe nowości. Zobaczcie:


Druga część sagi pt."Wszechświaty"



piątek, 16 maja 2014

Michael Harold Brown – "Po drugiej stronie"





"Istnieje taki świat, który zaczyna się po naszym odejściu z tego świata, a na jego określenie być może powinny być używane tylko dwa przymiotniki: "cudowny" i "fantastyczny".


Śmierć - czy wraz z nią kończy się nasze życie? To pytanie, które ludzie zadają sobie od samego początku istnienia naszej cywilizacji. Pytanie, na które najprawdopodobniej nigdy nie znajdziemy odpowiedzi. Czy warto więc zgłębiać ten temat i zastanawiać się nad istnieniem życia po życiu? Oczywiście, to bowiem największa tajemnica tego świata.

Kolacja z Murakamim – wyjątkowa premiera literacka już 20 maja w kilkudziesięciu polskich miastach




Haruki Murakami, najbardziej znany współczesny japoński pisarz, wydaje w Polsce swoje pierwsze dwie powieści. Polscy czytelnicy będą pierwszymi w Europie, którzy będą mieli okazję przeczytać „Słuchaj pieśni wiatru / Flipper roku 1973” w swoim ojczystym języku. Premiera powieści odbędzie się 20 maja w restauracjach w kilkudziesięciu polskich miastach. W ciągu jednego wieczoru setki miłośników Murakamiego zasiądą do specjalnie przygotowanego menu Marty Gessler inspirowanego twórczością japońskiego pisarza. To pierwsza w Polsce literacka kolacja zorganizowana na taką skalę.

czwartek, 15 maja 2014

Nowy kryminał retro Agnieszki Krawczyk



12 maja nakładem Wydawnictwa Szara Godzina ukazał się nowy kryminał retro Agnieszki Krawczyk pod tytułem "Noc zimowego przesilenia".




"Noc zimowego przesilenia"
Tytuł: Noc zimowego przesilenia 
Autor: Agnieszka Krawczyk 
ISBN: 978-83-64312-23-6 
Format: 135x210, oprawa miękka, 256 stron 
Cena det.: 29,90 zł 
Premiera: 12 maja 2014 roku

Jest rok 1941, trwa okupacja niemiecka. Kraków stał się siedzibą Generalnego Gubernatorstwa, a na Wawelu powiewają hitlerowskie flagi. W tajemniczych okolicznościach znika słynny jasnowidz, Julian Orwat, mistrz w odnajdywaniu zaginionych osób i dokumentów. Jego zrozpaczona siostra prosi o pomoc detektywa Artura Załuskiego. Śledztwo zaczyna się jednak komplikować - okazuje się, że zniknięcie jasnowidza to jedynie wierzchołek góry lodowej, bo w Krakowie porywane są młode kobiety. Jakby tego było mało, na drodze detektywa staje piękna i niebezpieczna Agnes Petzoldt, niemiecka baronówna, ulubienica Hitlera, poszukująca na jego rozkaz rzadkich dzieł sztuki.

MG zaprasza Autorów na Warszawskie Targi Książki


Z przyjemnością informuję, że podczas Warszawskich Targów Książki można się będzie spotkać z Autorami  wydawnictwa MG na co dzień niedostępnymi w stolicy.

W sobotę (24 maja) oraz niedzielę (25 maja) możemy Państwu zorganizować spotkanie z:

  • Zbigniewem Białasem (Korzeniec, Puder i pył)
  • Joanną M. Chmielewska (Mąż zastępczy, Karminowy szal…)
  • Katarzyną Enerlich (Prowincja pełna…)
  • Antonim Krohem (Sklep potrzeb kulturalnych)
  • Iwoną Menzel (Szeptucha)

środa, 14 maja 2014

Beata Dołęgowska, Wiesław Dołęgowski - "Raz… dwa… trzy... do rodziny trafisz… Ty!"




"Adopcja została przez państwo praktycznie zmonopolizowana. A monopol często prowadzi do wynaturzeń i tworzy znakomite warunki dla rozwoju szarej strefy".



Nie od dzisiaj wiadomo, że procedury adopcyjne w naszym kraju są niezwykle skomplikowane i często nielogiczne, wystawiając potencjalnych rodziców i adoptowane dziecko na dużą próbę w kwestii stworzenia rodziny. Nie sądziłam jednak, że w państwie będącym członkiem Unii Europejskiej, może szerzyć się taka patologia i znieczulica w stosunku do bezbronnych dzieci, które już na samym starcie dostały od życia w kość. Jestem wściekła!

Autorami publikacji "Raz… dwa… trzy... do rodziny trafisz… Ty!" jest małżeństwo działaczy społecznych - Beata i Wiesław Dołęgowscy. Beata Dołęgowska to prezes fundacji "Dziecko-Adopcja-Rodzina", beznadziejna fantastka, wierząca w niezbędność polityki rodzinnej, która powinna służyć, a nie szkodzić. Jej mąż, Wiesław Dołęgowski to niedowiarek i sceptyk, który ze wszystkich sił wspiera życiową misję żony.

"Raz… dwa… trzy... do rodziny trafisz… Ty!" to dokumentalna publikacja, skupiająca się na systemie adopcyjnym naszego kraju. Obnaża patologię w działalności ośrodków adopcyjnych, nieszczelność prawa i złą wolę ludzi, którzy winni dbać o dobro dziecka. To dwieście stron wziętych prosto z życia, bez zbędnego teoretyzowania. Same fakty, bez znieczulenia.

Beata i Wiesław Dołęgowscy nadali swojej publikacji niezwykle trafiony tytuł, będący niestety smutną metaforą życia dzieci pozbawionych rodziców. Autorzy przedstawiają bowiem tę stronę adopcji w Polsce, o której przeciętny zjadacz chleba taki jak ja, nie ma zielonego pojęcia. Niejasne procedury adopcyjne rodem z PRL-u, "tumiwisizm" pracowników, biurokracja, przedkładanie statystyki nad jednostkę ludzką, czy zwykła opieszałość w działaniu. Ważne jest to, że wszystkie te patologie systemu zostały przedstawione na konkretnych przykładach. Przykładach ukazujących szokujące historie, będące za każdym razem dramatem jakiegoś niewinnego dziecka. Najbardziej w tym wszystkim jednak zaskakuje rywalizacja pomiędzy ośrodkami adopcyjnymi, czegoś takiego po prostu się nie spodziewałam. Muszę przyznać, że podczas lektury tej książki targały mną sprzeczne emocje, od wściekłości i bezsilności w stosunku do bezdusznych pracowników ośrodków adopcji, do podziwu dla ośrodka w Otwocku za cierpliwość i wolę walki o każde, niewinne dziecko. Zastanawiające jest dla mnie to, jak ludzie, którzy widzą w bezbronnym dziecku wyłącznie statystykę, mogą funkcjonować z czystym sumieniem. 

Aby wzmocnić cały wydźwięk publikacji, autorzy zamieścili historię wielu dzieci. Dzieci, którym los od początku nie szczędził trudów życia. Historie, nad którymi nie można przejść obojętnie w żadnym wypadku. Trzymiesięczny Antoś został rzucony o ścianę przez swojego ojca, bo płakał. Sześciomiesięczny Jacuś z wrodzona wadą genetyczną, nie zna innego miejsca niż szpital, to jego marna namiastka domu. Czy takie dzieci nie zasługują na miłość? Te i wiele innych historii poruszyło moją duszę, trudno bowiem nie przeżywać w sobie takich dramatów. Tym bardziej, gdy autorzy przedstawiają każdą historię poprzez dość suchy przekaz, taki zabieg jeszcze bardziej działa na wyzwolenie się różnorodnych emocji.

Oprócz tradycyjnej adopcji, Beata i Wiesław Dołęgowscy poruszyli również dwie, ciekawe kwestie obecne w tym obszarze: adopcja przez osobę samotną, oraz adopcja ze wskazaniem. Szokującym jest także obszerne omówienie wykorzystywania karty dziecka, która często staje się fałszywym narzędziem do manipulacji. W całej publikacji zabrakło mi jednak jednego elementu - swoistego słowniczka, który już na początku książki wyjaśniałby podstawowe pojęcia typu ośrodek adopcyjny, opieka zastępcza czy placówka opiekuńczo-wychowawcza. Myślę, że takie zestawienie znacznie ułatwiłoby późniejsze poruszanie się po samej treści książki. 

"Raz… dwa… trzy... do rodziny trafisz… Ty!" to publikacja, która pomimo małej objętościowo treści, szokuje, zaskakuje i niestety zasmuca. Obnażając istniejącą patologię naszego systemu adopcyjnego, ukazuje ludzie dramaty. Dramaty dzieci i osób pragnących stworzyć rodzinę. Mam nadzieję, że dzięki tej książce wzrośnie nasza świadomość, a o adopcji będzie się mówiło w naszym kraju coraz więcej.



Beata Dołęgowska

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Psychoskok
http://wydawnictwopsychoskok.pl/


Recenzja bierze udział w WYZWANIU
http://soy-como-el-viento.blogspot.com/p/polacy-nie-gesi-ii.html

wtorek, 13 maja 2014

"Narkomania to choroba duszy. Choroba śmiertelna" - wywiad z Arkadiuszem Siedleckim



Zawsze ciekawi mnie, dlaczego ludzie uzależniają się od różnego rodzaju niebezpiecznych używek. Po lekturze "Kokainy" Arkadiusza Siedleckiego wiem, że każdy narażony jest na takie ryzyko, bez względu na środowisko, z którego się wywodzi. Zapraszam Was dzisiaj na rozmowę z osobą, która nie bała się odkryć przed czytelnikami najintymniejszych przeżyć ze swojego życia. Arkadiusz Siedlecki - były narkoman, który napisał autobiograficzną książkę, o wiele mówiącym tytule - "Kokaina".

Recenzja powieści - KLIK



Arkadiusz Siedlecki, rocznik '82, to pochodzący z Gliwic polski pisarz, publicysta, felietonista, redaktor i dziennikarz kulturalny. Autor jest laureatem konkursów literackich, swoje teksty publikował w wielu polskich periodykach. Od 2005 roku mieszka w Wielkiej Brytanii, na rzecz której porzucił studiowanie filozofii na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Obecnie pracuje w korporacji w Londynie, mieszka natomiast w Luton wraz z żoną i dwójką dzieci.






 
awiola: Czym obecnie jest kokaina dla Arkadiusza Siedleckiego?

Arkadiusz Siedlecki: Kokaina jest swoistym słowem – kluczem, żeby nie powiedzieć "wytrychem", ponieważ słowo to w moim subiektywnym odczuciu ma dwojakie znaczenie. Po pierwsze, jest to narkotyk, a co za tym idzie moje mroczne wspomnienie. Po drugie, jest pięknym kolorowym kwiatem. Mam tu oczywiście na myśli moją powieść. Kwiatem, ponieważ debiut literacki był spełnieniem od dawna pielęgnowanego marzenia. 

awiola: Czym była kokaina w Twoim życiu, zanim zacząłeś leczyć swoje uzależnienie?

Arkadiusz Siedlecki: Była odskocznią od codzienności, od szarości dnia i ogarniającej beznadziei. Była tym wszystkim co anormalne. Można rzec, że przez okres ćpania moje "normy" nieco się przesunęły. Tak naprawdę narkotyki prowadzą do pozornej ucieczki od problemów. Są bowiem lepem na muchy - lecisz w tę lepką maź z nadzieją na rozkosz, a po chwili lub dwóch orientujesz się, że ta rozkosz jest złudna, że smakuje tragedią, że wcale nie jest tak fajnie, i że wpadłeś w coś, z czego okropnie trudno się wydostać, odlepić się. To właśnie jest nałóg. 

awiola: Czy napisanie w dużej mierze autobiograficznej książki, było dla Ciebie swoistym katharsis? Wyzwoliłeś się z obecności demonów trudnej przeszłości?

Arkadiusz Siedlecki: Tak, choć napisanie powieści było tą przysłowiową kropką na "i", bo już kilka lat wcześniej przestałem brać. Napisanie "Kokainy" pozwoliło mi natomiast te ciężkie doświadczenia "wyłowić" z siebie, uporządkować w formie fabuły, i przelać na papier. Wszystko po to, aby nie było już tego we mnie. Tych demonów, o których wspomniałaś. 

awiola: Ile trwało napisanie i doszlifowanie "Kokainy"?

Arkadiusz Siedlecki: Samo napisanie trwało ponad rok. Przez następne kilka miesięcy szukałem Wydawcy, aż w końcu cudownym zrządzeniem losu trafiłem na Panią Joannę Laprus-Mikulską z Wydawnictwa 2 piętro, której "Kokaina" bardzo się spodobała. Zasugerowała jednak kilka poprawek, a te zajęły następnych kilka miesięcy. Proces wydawniczy również się nieco przeciągnął. "Kokaina" rodziła się, więc w bólu i mozole przez prawie trzy lata.

awiola: Czy podczas pisania miałeś moment zwątpienia, taką myśl, by przestać pisać, gdyż to zbyt intymne wyzwanie?

Arkadiusz Siedlecki: Oczywiście, że miałem. Ale raczej zwątpienie było skutkiem braku wiary we własne możliwości literackie. Jeśli zaś chodzi o mój ekshibicjonizm mentalny, czy jakkolwiek go nazwać to prawdę mówiąc nie mam z tym problemu. Poza tym, początkowo powieść pisana była tylko i wyłącznie dla mnie, dla najbliższych, jako forma terapii, więc starałem się nie myśleć i nie analizować zbyt wiele, po prostu pisałem. 

awiola: Jak wyglądał proces wydawniczy? Szybko udało Ci się znaleźć wydawcę swojej książki?

Arkadiusz Siedlecki: Nie, nie szybko - trwało to jak wspominałem kilka miesięcy, z tym, że tym "kilku miesiącom" bliżej było do roku niż do kilkunastu tygodni. Jeśli twoje nazwisko jest anonimowe, to na rynku wydawniczym jesteś nikim i żadne Wydawnictwo nie zaryzykuje wydania twojej książki. Chyba, że jest naprawdę świetnie napisana i rokuje na bestseller, ale to zdarza się niezwykle rzadko. Istnieje również ryzyko, że pomimo bestsellerowych możliwości, twojej propozycji wydawniczej nikt nawet nie przeczyta, że utknie gdzieś na biurku redaktora w stosie podobnych tekstów. 

awiola: Kto był pierwszym czytelnikiem i recenzentem "Kokainy"?

Arkadiusz Siedlecki: Miała być żona, ale wyszło inaczej. Później oczywiście miała o to do mnie pretensje, bo chciała być pierwsza, ale ja chciałem skończyć całość zanim ona pozna treść "Kokainy". Pierwsze rozdziały czytała natomiast moja przyjaciółka, świetna pisarka - Magdalena Witkiewicz. W ogóle to należy się kilka słów wyjaśnienia, bo to właśnie Magda była tym dobrym wiatrem w żagle, wspierała mnie i bezustannie motywowała do ciężkiej pracy. To także dzięki niej ukończyłem powieść i zacząłem szukać Wydawcy. Wierzyła we mnie od początku. 

awiola: Do kogo głównie kierowana jest Twoja książka o uzależnieniu?

Arkadiusz Siedlecki: Do ludzi zagubionych, ich rodzin i bliskich. Bardzo chciałem, i nadal chcę, aby ludzie uzależnieni, bądź ci, którzy zaczynają swoją "życiową pomyłkę" z narkotykami nie popełniali moich błędów, aby – jeśli jeszcze mają, a na pewno nigdy nie jest za późno – okazję wydostać się z bagna uzależnienia, zrobili to. Doprawdy nie warto niszczyć sobie i najbliższym życia. W imię, czego to branie narkotyków? W imię ulotnego szczęścia i chwilowej rozkoszy? Z perspektywy czasu wiem, że to jest bez sensu. 

awiola: Dlaczego zakończenie losów Krisa jest tak przygnębiające?

Arkadiusz Siedlecki: Nie lubię przesłodzonych powieści. Lukrowanych tekstów, bzdurnych i wtórnych. Los Krisa musiał się tak zakończyć. W taki sposób postanowił uciec od uzależnienia. Oczywiście jego wybór był tragiczny, ale i tak bywa. Chciałem pokazać bardzo prawdopodobne konsekwencje jego czynów i jego uzależnienia. Mnie się udało przestać brać, wyjść z tego bagna – można powiedzieć – bez szwanku, ale są narkomanii, którzy nie mają tyle szczęścia i kończą jak bohater mojej powieści. Narkomania to choroba duszy. Choroba śmiertelna. 

awiola: Jakie są Twoje dalsze plany literackie?

Arkadiusz Siedlecki: Piszę powieść / reportaż. Jestem zafascynowany twórczością Mariusza Szczygła i trochę pod wpływem jego tekstów postanowiłem popełnić takie właśnie cudo. Poza tym lubię, kiedy fabuła przynajmniej po części jest prawdziwa. Jestem przekonany, że czytelnik bardziej interesuje się rzeczywistymi zdarzeniami, niźli fantasmagorią. Jestem również na finiszu pisania dramatu, który głęboko wierzę zostanie wystawiony w Teatrze Polskim. Na razie nie zdradzę, w którym.

awiola: Co najchętniej czyta Arkadiusz Siedlecki?

Arkadiusz Siedlecki: Bardzo lubię polską prozę. Prozę obyczajową czytam najchętniej i pewnie nie będę oryginalny, jeśli wymienię kilka nazwisk: Pilch, Kuczok, Piątek, Witkowski, Redliński, Myśliwski, a z pań: Gretkowska i Samson. 

awiola: Jakich rad udzieliłbyś osobom chcącym wydać swoją pierwszą książkę?

Arkadiusz Siedlecki: Przede wszystkim: nie wolno wam się poddawać! Jeśli naprawdę chcecie pisać, nie możecie zwątpić w to, co robicie. Dużo pracujcie nad warsztatem literackim, jeszcze więcej czytajcie. To bardzo ważne. 

awiola: Co na koniec chciałbyś przekazać czytelnikom mojej strony?

Arkadiusz Siedlecki: Życzę Wam spokojnego życia i samych radosnych chwil. W dobie dzisiejszych czasów, gdzie, co rusz wybuchają konflikty zbrojne, to bardzo ważne. Ważne, aby zachować ten spokój wewnętrzny. Serdecznie Was pozdrawiam. Dziękuję za wywiad.

Ja również dziękuję za ciekawy i niezwykle pouczający wywiad. Zachęcam Was do przeczytania "Kokainy", która swoją fabułą niewątpliwie odurza i wciąga, jak tytułowy narkotyk. Życzę autorowi samych sukcesów.

Premiera - "Kurhanek Maryli"



Ewa Bauer powraca do nas ze swoją najnowszą książką, na którą już czekam. Zobaczcie!





Tytuł: Kurhanek Maryli
Autor: Ewa Bauer
Ilość stron: 256
Rok wydania: 2014
Wydawnictwo: Szara Godzina
Oprawa: miękka
ISBN: 9788364312243

Patronaty medialne: Granice.pl, BiblioNETka.pl, Legimi, dlaLejdis.pl, Imperium Kobiet, Wspieraj Kulturę

PREMIERA MAJ 2014 




STRESZCZENIE:

Marta wychowywała się na wsi, u babci. Wcześnie osierocona, cały czas marzy o innym życiu. Nie wie jednak, że to inne życie przyniesie jej przykre niespodzianki. Gdy poznaje Piotra, wydaje się, że znalazła w końcu szczęście i miłość. Pozornie ma wszystko: przystojnego męża, dostatek, kochaną córkę. Ale tak naprawdę koszmar dopiero się zaczyna…
Czy los kiedykolwiek uśmiechnie się do Marty i pozwoli obronić własne „ja”? Kurhanek Maryli to opowieść o trudnym małżeństwie, ale również historia więzi między pokoleniami, a przede wszystkim opis walki o tożsamość i szczęście.


 Ewa Bauer
Z wykształcenia prawnik, ale serce oddała literaturze. Mieszka w Krakowie. Jest autorką trzech powieści obyczajowych:
W nadziei na lepsze jutro
(Radwan 2011), Kruchość jutra (Szara Godzina 2013) i Kurhanek Maryli (Szara Godzina 2014), a także opowiadań publikowanych w różnych antologiach.


 LINKI:

Oficjalna strona WWW:
www.ewabauer.pl

Oficjalny fanpage na Facebook:
www.facebook.com/ewabauerautor

 NAPISALI O KSIĄŻCE:

„Zapadająca w pamięć opowieść o nadziei, walce o szczęście mimo przeciwności losu. O dobroci i potędze miłości.”

Ałbena Grabowska
autorka książek dla dzieci i dorosłych

„Interesująco stworzone postaci, realistyczne problemy, tematy, obok których nie sposób przejść obojętnie”.
Anna Grzyb,
www.asymaka.blogspot.com

„To cudowna książka. W sposób niesamowity gra na emocjach czytelnika, targa nim, porusza aż do głębi”.
Magdalena Paź
www.uzaleznionaodczytania.blogspot.com


  
PATRONI:


 Skusicie się na powyższą książkę?

poniedziałek, 12 maja 2014

Charles Frazier – "Szepty lasu"




"Życie płynie naprzód i cokolwiek sądzisz o minionym czasie, wynika to tylko z twojej cholernej słabości. Nie można zmienić niczego, co się już stało. To i tak by nastąpiło. Albo więc się załamiesz, albo nie".

Las - dla jednych zwyczajne skupisko różnego rodzaju drzew, dla innych miejsce wręcz magiczne, pełne cudów przyrody i specyficznego, tajemniczego klimatu. Podobnie przedstawia się kolejna powieść wydana w serii Kaszmirowej pt. "Szepty lasu". Myślę, że jej czytelników będzie można podzielić na dwie grupy: tych, którzy nie zachwycą się książką, uważając ją za zwyczajną i przeciętną, oraz na tych, którzy odnajdą w niej swoistą magię. Jak jest zatem ze mną? Wchodząc do lasu zawsze odczuwam niezwykłe wibracje tego miejsca, być może dlatego powieść Fraziera podziałała na mnie podobnie.

Charles Frazier to amerykański pisarz urodzony u podnóża Appalachów w 1950 r. W 1973 r. uzyskał dyplom na Uniwersytecie Północnej Karoliny, a w 1986 r. zrobił doktorat. Jego debiutem była książka pt. "Zimna Góra", która stała się bestsellerem, wydanym w trzydziestu krajach z wielomilionowym nakładem. Książka doczekała się także ekranizacji z głównymi rolami Nicole Kidman i Jude Law, w Polsce znana pt. "Wzgórze nadziei". Autor mieszka obecnie wraz z żoną i córką na farmie w pobliżu miejscowości Raleigh. "Szepty lasu" to jego trzecia książka w dorobku.

Lata sześćdziesiąte XX wieku. W prowincjonalnym miasteczku w Północnej Karolinie, u podnóża Appalachów na skraju lasu, w starej chacie, będącej dawnym pensjonatem mieszka Luce. Bohaterka od śmierci właściciela chaty, opiekuje się domem. Jej samotność z wyboru przerywa konieczność zaopiekowania się dziećmi zamordowanej przez własnego męża siostry, bliźniętami – Dolores i Frankiem. Tymczasem w miasteczku pojawiają się dwaj mężczyźni - spadkobierca majątku, z którego korzysta Luce oraz morderca siostry bohaterki. A las nadal szepcze...

Powieść Charlesa Fraziera może rozczarować. Zapytacie dlaczego? Otóż biorąc pod uwagę krótkie streszczenie fabuły książki, większość czytelników nastawi się na thriller z dynamiczną akcją i niespodziewanymi zwrotami fabularnymi. Morderstwo, dom na odludziu, bezbronna kobieta z dziećmi – to elementy, które wskazywałyby właśnie na taki gatunek. Tymczasem "Szepty lasu" to widoczne od pierwszych kilku stron - niespieszne poprowadzenie fabuły, specyficzny, tajemniczy klimat i dużo, dużo psychologii, okraszonej dramatycznymi wydarzeniami. Nie jest to bowiem powieść, którą mówiąc kolokwialnie "się połyka", wręcz przeciwnie. Książkę Fraziera smakuje się powoli, odkrywając w odpowiednim czasie, i z zamierzonym skutkiem zakamarki ludzkiej duszy, nigdy przecież do końca nie odkrytej. To, co najbardziej urzeka w prozie autora, to niezwykle obrazowo przedstawiony klimat małego miasteczka, ze swoją niezwykłością i równoczesnym realizmem. Rzadko kiedy można natknąć się na tak genialny i malowniczy obraz małej społeczności. Liczne opisy w wykonaniu autora, zachwycały moje zmysły, retrospekcje wyjaśniały pewne zawiłości, a wieloznaczność lasu mnie pociągała. Nie znajdziecie w tej książce napięcia, zawrotnej akcji, ani spektakularnych zwrotów, które wywracają fabułę do góry nogami. Wszystko toczy się leniwym rytmem, w którym nie każdy czytelnik będzie w stanie się odnaleźć.

Frazier stworzył na potrzeby opowiedzianej przez siebie historii plejadę ciekawych bohaterów, z których kreacja bliźniąt – Dolores i Franka nie spełniła do końca moich oczekiwań. To właśnie ta dwójka dzieci, skrzywdzonych przez los, widzących jak umiera ich matka, winna posiadać obszerny i wnikliwy portret psychologiczny. Tymczasem, autor obok ukazanego mutyzmu dzieci i ich skłonności do patologicznych zachowań, nie pokusił się o dalszą pracę nad ich kreacjami. A szkoda, gdyż to doskonały materiał na przedstawienie destrukcyjnego wpływu przemocy i ciemnej natury człowieka na niewinność dziecka. Szkoda, że kreacja bliźniąt była taka powierzchowna, z pewnością czytelnicy doceniliby bardziej wnikliwy ich obraz. Pisząc o "Szeptach lasu" nie mogę nie wspomnieć również o zakończeniu, które autor pozostawia otwarte, pełne niedomówienia. Cała historia Luce i bliźniaków jest pełna tajemnicy i swoistego niedomówienia, więc zakończenie również wpisuje się w tę konwencję. Czy słusznie? Kwestia gustu i oczekiwań.

"Szepty lasu" z pewnością nie zadowolą wszystkich czytelników. To bowiem specyficzna proza, mająca niewątpliwie swój urok, który niestety nie trafi do wszystkich. Lektura tej książki była dla mnie ciekawym doświadczeniem czytelniczym podczas pewnego, chłodnego wieczoru. Może i dla Was okaże się również trafionym wyborem. Warto zaryzykować.

Charles Frazier

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Oficynie Wydawniczej Black Publishing
http://blackpublishing.pl/