sobota, 13 grudnia 2014

Piastowska pogoń za Królestwem – rozmowa z Andrzejem Nowakowskim, część pierwsza





Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Oskar, chciałabym Wam przedstawić pierwszą część wywiadu z autorem książki "Witelo Mag". Zapraszam do lektury :)



Choć polskie średniowiecze nie trafia na pierwsze strony gazet, ostatnio przeżywa prawdziwy „renesans”. Powstają kolejne książki o czasach, kiedy Polska była podzielona między Piastów, a pretendentów do miana odnowiciela było kilkunastu. Walka o władzę, ludzkie namiętności, rozgrywki polityczne – to wszystko jest aktualne, co udowadnia w powieściach historycznych Andrzej Nowakowski. W rozmowie z nami opowiada o swoich najnowszych książkach, Krwi Królów i Witelo Magu.


Tomasz Czapla: Na okładce Krwi królów można przeczytać, że Pana przygoda z pisarstwem zaczęła się od opowiadań publikowanych w trakcie studiów. Później były bajki dla dzieci i opowiadania fantastyczno-naukowe. Co Pana zainspirowało do pisania powieści o czasach rozbicia dzielnicowego?
Andrzej Nowakowski: Moimi konikami, jeżeli chodzi o historię, zawsze pozostawały średniowiecze i starożytny Rzym. Posiadam sporą bibliotekę na ten temat i przez wiele lat zgłębiałem wspomniane okresy, korzystając z różnych lektur. Z jednej strony pobudzało to wyobraźnię i przybliżało realia tamtych czasów. Z drugiej, tworzyłem opowiadania fantastyczne, w których wykorzystywałem sztafaż starożytno-średniowieczny. W przypadku Krwi Królów, zaintrygował mnie główny bohater, wrocławski książę Henryk Probus. Dotychczas pozostawał na marginesie zainteresowań badaczy, więc postanowiłem przypomnieć losy tej postaci, która o mały włos nie figurowałaby dziś w poczcie polskich królów. Kontynuacją Krwi stał się Witelo Mag – opowieść o pierwszym polskim uczonym, który zdobył międzynarodową sławę, a zarazem był wychowawcą Probusa. Niestety, również o nim historia zapomniała. Zresztą, cały okres rozbicia jest najmniej znany, a wręcz nielubiany, nawet przez studentów. Tymczasem średniowiecze, które kojarzy się np. z wybijaniem zębów poganom, to okres który może dziwić i fascynować. Nie jest przy tym odległy naszym czasom, gdy spojrzeć na ludzkie działania, emocje czy mechanizmy władzy.
W opisywanych przez Pana czasach ziemie polskie były podzielone na wiele, mniej lub bardziej samodzielnych, księstw dzielnicowych. Było to zjawisko charakterystyczne dla całej ówczesnej Europy. Jak tamta struktura polityczna wypada na tle dzisiejszej, w której kraje Starego Kontynentu są członkami Unii Europejskiej?
Zbieżność czasów późnego średniowiecza i współczesnych widać zwłaszcza w tym aspekcie. Zarówno wtedy, jak i teraz, poszczególne kraje pozostają w ramach pewnej wspólnoty politycznej i gospodarczej. Najważniejsza jest jednak racja stanu czy interes „kameralny”, ograniczony do własnego państwa. Rolę władcy, niezależnie od czasów, stanowi dbanie o rozwój kraju w myśl zasady „najmniej stracić, najwięcej zyskać”. W średniowieczu dochodził do tego, szeroko przeze mnie opisywany, konflikt między władzą świecką, a duchowną. Na kartach Krwi jest on widoczny w rywalizacji Probusa i wrocławskiego biskupa, Tomasza. Obydwaj walczą o wpływy, chcą na siebie oddziaływać, a ich silna osobowość nieuchronnie prowadzi do konfliktu.
Biskup Tomasz i książę Probus reprezentują dwie przeciwstawne postawy polityczne. Pierwszy z nich ma dość ograniczone horyzonty i swój interes widzi w dbaniu o jak największą władzę Kościoła. Drugi jest przykładem średniowiecznego męża stanu, którego celem jest przezwyciężenie rozbicia i odnowa Królestwa Polskiego. Która postawa była wówczas częstsza?
Muszę dodać, że również wśród ludzi Kościoła można znaleźć wizjonerów, dobrze rozumiejących rzeczywistość i wyprzedzających swoje czasy. Przykładem arcybiskup gnieźnieński, Jakub Świnka, który przeciwstawiał się rosnącym wpływom niemieckim, dbał o rozwój języka polskiego i był propagatorem wizji Regnum Poloniae. Jeśli chodzi o władców świeckich, to opisuję czasy, w których rozstrzyga się ład polityczny Europy w kolejnych stuleciach. Decydują o tym najbardziej dalekowzroczni władcy i dynastie - na scenę dziejową wkracza wówczas pierwszy Habsburg, Rudolf. Wśród polskich książąt myśl, aby wskrzesić Królestwo Polskie, jako przeciwwagę dla niemieckiej Rzeszy, była obecna w każdym pokoleniu. Tacy władcy, jak Probus czy Przemysł II, mający śmiałe plany wobec przyszłości, musieli jednak uczestniczyć w skomplikowanej grze interesów. Możnym rodom i biskupom, potężnym dzięki swojej pozycji i pieniądzom, nie była w smak silna władza świecka. Zdecydowanie lepiej czuliby się przy słabym księciu lub królu, który wcielałby w życie ich plany i zamiary. Przełamanie ich oporu i bycie rzeczywistym decydentem to jeden z kroków, które Probus realizował na drodze do korony.  
Średniowiecze nie jest najobfitszym w źródła okresem historycznym, nie tylko z uwagi na powszechny analfabetyzm. Ówcześni kronikarze często opisywali dzieje dla potrzeb bieżącej polityki, trudno więc o wiarygodne relacje. Skąd czerpał Pan wiedzę o realiach polskiego średniowiecza?
Ubóstwo dotyczy źródeł z epoki, ale o średniowieczu mamy sporo prac naukowych, które wypełniają tę lukę. Istnieją publikacje i monografie poświęcone poszczególnym książętom dzielnicowym. W bibliotekach można znaleźć też książki przekrojowe, np. Książęta śląscy między wiekiem XII, a XV. Korzystałem głównie z tych materiałów, ale historia księcia Probusa i Witela jest silnie związana z dziejami innych dzielnic, zwłaszcza wielkopolską. Sięgałem więc do monografii poświęconych historii innych ziem polskich, właśnie Wielkopolski czy Małopolski. Poza tym, odwiedziłem wszystkie miejsca, w których toczy się akcja Krwi królów i Witela, łącznie z zamkiem krumlowskim w Czechach.
Z Pana książek wyłania się zupełnie inny obraz polityki, niż ten, który obserwujemy współcześnie. W średniowieczu obejmowała ona szerokie spektrum działań, od nadawania przywilejów miastom i budowania wojska do lawirowania między stronnictwami i dynastiami. Dzisiaj jest zdominowana przez patrzenie na sondaże i dbanie o PR.
W średniowieczu także mieliśmy do czynienia z pijarem, tylko nie nazywano takich działań w ten sposób. W Krwi królów mamy na przykład rywalizację przedstawicieli biskupa i księcia w Stolicy Apostolskiej. Reprezentujący stronę kościelną Jan Muskata, zostaje „przeciągnięty” na stronę Probusa i zaczyna robić antyreklamę biskupowi. W konsekwencji, nowy papież nie podtrzymuje ekskomuniki nałożonej na księcia przez hierarchę. Gdy podejmujemy się personalnego porównywania średniowiecznej i współczesnej polityki, na ocenę mogą rzutować sympatie polityczne. Dla kogoś odpowiednikiem Probusa w polityce europejskiej może być Tusk, dla kogoś innego Kaczyński. Natomiast ludzkie namiętności, sposoby osiągania celów, walka o silną pozycję władcy, pozostają niezmienne od lat.
Fikcja fabularna wymusza pewne uproszczenia i tendencje uwspółcześniające rozgrywające się wydarzenia. Który wymiar swoich książek uznałby Pan za najbardziej „zmodernizowany”: słowny, faktograficzny, obyczajowy?
Starałem się wiernie przedstawić fakty dotyczące bohaterów, gdyż większość z nich to postaci historyczne. Zwracałem też uwagę m.in. na takie aspekty, jak taktyka i strategia wojen czy uzbrojenie. Służyło to uniknięciu anachronizmów, np. umieszczeniu w książce takiego oręża, którego wówczas już albo jeszcze nie używano. W związku z tym, w menu bohaterów nie pojawiają się ziemniaki, bez których nie wyobrażamy sobie dzisiaj stołu. Przybyły one na ziemie polskie wraz z odkryciami Kolumba i siłą rzeczy nie jadano ich w średniowieczu. Zarówno jedzenie, jak i napoje, spożywane przez ludzi średniowiecza, zostały przeze mnie gruntownie przestudiowane. Duże znaczenie przy pracach nad książkami przypisywałem również temu, jak wówczas przeliczano pieniądze i jaka była wartość różnych towarów. Ta „detaliczność” objęła wiele aspektów życia – stroje, obyczaje, nazwy, praktycznie całą średniowieczną faktografię.
Największym zmianom podlegał jednak język powieści.
Jest to podstawowe odwołanie do współczesności. Tacy pisarze, jak Antoni Gołubiew, autor czterotomowego cyklu Bolesław Chrobry, starali się pisać lekko uwspółcześnionym językiem staro-cerkiewno-słowiańskim. Nie dało się tego czytać i dlatego przystosowałem język do dzisiejszych realiów. Książka ma być przede wszystkim dla czytelnika, ale chciałbym zwrócić uwagę na pewien fakt. Jeżeli czytamy książki np. o starożytnym Rzymie, to są one pisane zwięźle i zrozumiale. Natomiast powieści o naszej historii często są pełne archaizmów, każdy dąży do sienkiewiczowskiego ideału. Ma to służyć ubarwieniu języka, ale oprócz oddania hołdu autorowi Trylogii, nie ma uzasadnienia dla takiego stylu pisarstwa. Nie służy ono bowiem ani zawartości merytorycznej ani wartości artystycznej danego dzieła.
Zróbcie sobie kawy bądź herbaty i chwilę odpocznijcie. Część druga wywiadu już za kilka godzin. Zapraszam :)


9 komentarzy:

  1. Dłuuuugi wywiad :D
    Czekamy na ciąg dalszy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Niezwykła osobowość, jestem pod wrażeniem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Znakomity wywiad, bardzo ciekawy człowiek.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czekam na ciąg dalszy, ciekawa rozmowa :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Traktuje o czasach, które pozostają dla mnie niezrozumiałe, może z racji dystansu, ale Autor ciekawy człowiek :) dziwne, że nie słyszałam o nim.

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny wywiad. Teraz nie mam już żadnych wątpliwości i na pewno przeczytam obie książki autorstwa Andrzeja Nowakowskiego.

    OdpowiedzUsuń
  7. Za chwilę biorę się za drugą część :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)