wtorek, 1 października 2013

Kamil Gołębowski – "Powstanie Harsfjordshoff"





"Właśnie to pragnę im tutaj zapewnić. Morze i pola wykarmią wszystkich, lasy zapewnią materiał na domy. Musimy jedynie zapracować na szczęście (…)"






Epoka przedwikińska i bogactwo skandynawskiej mitologii to niewyczerpane źródło inspiracji do tworzenia wielu dzieł literackich. Nie ma więc się czemu dziwić, że starodawne opowieści przedstawiające dzieje ludzi Północy do dzisiaj inspirują młodych ludzi.

Kamil Gołębowski to redaktor portalu efantasyka.pl., interesujący się mitologią i kulturą wczesnośredniowiecznych ludów skandynawskich. Młody autor ma już na swoim koncie liczne opowiadania, bajki, artykuły, felietony oraz recenzje. Jest również laureatem konkursów:  "Opowiadanie ze smokiem" i "Opowiadanie fantasy", oraz założycielem Dębogórskiego Związku Słowian i Wikingów. Marzy o studiowaniu archeologii i prowadzeniu badań w Skandynawii. "Powstanie Harsfjordshoff" to pierwszy tom zaplanowanego tryptyku.

Ulfhedinn – człowiek potrafiący zamieniać się wilka, zwany wojownikiem-wilkiem, przybywa wraz ze swoją żoną – Rudowłosą i pozostałym ludem na niezdobyte dotąd ziemie, celem założenia osady. Wilczy wojownik kocha swoją małżonkę i pragnie całemu swojemu ludowi zapewnić spokojny i godziwy byt. Jednak dziki świat Skandynawii z epoki wikingów daje o sobie znać w postaci brutalnego władcy Jorvaskra, próbującego napaść na nowo powstałą wioskę. Ulfhedinn wraz z Rudowłosą zrobią wszystko, by chronić zdobyty kawałek ziemi przed najeźdźcami.

"Powstanie Harsfjordshoff" przedstawia obraz Skandynawii w epoce przedwikińskiej. Miłośnicy literatury opisującej ten właśnie okres, doskonale wiedzą, że była to epoka brutalna i pełna regionalnych konfliktów. Kamil Gołębowski na przykładzie wycinka ówczesnego świata w postaci małej wioski, ukazuje z jakimi przeszkodami musieli się mierzyć ówcześni ludzie, by móc godnie żyć. Na uwagę zasługuje niewątpliwie dość szczegółowe przedstawienie hierarchii społecznej jaka wówczas miała miejsce.

Autor w słowie wstępnym nie ukrywa, że celem napisania pierwszej części tryptyku było w głównej mierze niejako odświeżenie  konwencji sag, które często pisane trudnym językiem, stanowiły dla czytelnika niejaką trudność w odbiorze. Biorąc pod uwagę ten aspekt, można stwierdzić, iż autorowi udało się osiągnąć zamierzony cel. W tekście bowiem nie występuje przeładowanie ilością nieznanych nam słów czy pojęć. Owszem, takowe się znajdują, ale mieszczą się w granicach normy. Irytować mogą natomiast liczne przypisy, które często zajmują znaczną część strony. Wiem, że nie są one autorstwa Kamila Gołębowskiego, lecz wydawnictwa, jednakowoż nie zmienia to faktu, że są zbyt obszerne i nieczęsto rozpraszają uwagę czytelnika. Zabiegiem dość ciekawym, urozmaicającym czytanie książki są natomiast rysunki autora, które być może nie przykuwają uwagi profesjonalizmem, jednak mają w sobie coś z prostoty.

Na uwagę zasługuje kreacja bezimiennych do ostatniej strony głównych bohaterów pierwszego tomu, bowiem ulfhedinn i Rudowłosa to para nietypowa. Dlaczego? Otóż owiani złą sławą wojownicy-wilcy rzadko zdobywają uczucie pięknej kobiety, a lud nadal wierzy w legendę o pozbawionych jakichkolwiek uczuć ulfhedinów. Autorowi udało się wykreować tę parę na wiarygodnych towarzyszy życia. Naturalność ich relacji jest zauważalna, co niewątpliwie wpływa na lepszy odbiór całej książki.

To, czym ujęła mnie proza autora jest w szczególności barwny język oraz lekkość pióra. Obrazowość języka i wyczucie stylistyczne przemawiają za sięgnięciem po "Powstanie Harsfjordshoff". Na łamach książki nieomal czuć pasję autora do starodawnych sag, która zaowocowała opublikowaniem historii ulfhedina i jego ludu.

Odbiorcami, do których w głównej mierze kierowana jest pierwsza część tryptyku to niewątpliwie miłośnicy i pasjonaci skandynawskiej mitologii i starodawnych opowieści. Kamil Gołębowski przy pisaniu tej powieści postawił sobie za główny cel zapewnienie rozrywki czytelnikowi. I taką rolę historia ulfhedina i jego żony z pewnością spełnia.





 
Kamil Gołębowski


Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi Zaczytaj się! 


Recenzja bierze udział w WYZWANIU
 

21 komentarzy:

  1. Nie spotkałam się do tej pory z tą książką, choć brzmi nawet kusząco- skandynawska mitologia jest mi nieznana, może warto to nadrobić.

    OdpowiedzUsuń
  2. ta pozycja średnio mnie kręci ale nie mogę się doczekać recenzji następnej książki;p pozdrawiam;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, i tu się zgodzę, tym bardziej że sama planuję w czwartek opublikować post o innej mało znanej książce na temat Tudorów :)

      Usuń
  3. Rozdanie kosmetyczne u mnie! Zapraszam :)
    http://youbeautiful-kosmetycznefantazje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Skandynawię kocham, więc chyba musi to być pozycja dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tym razem nie czuje ,,bluesa'', więc spasuje.

    OdpowiedzUsuń
  6. Cieszy mnie ta różnorodność jaką propagujesz w swoich książkowych wyborach - różne gatunki, szerokie spektrum, nowe twarze w literaturze, brawo!

    OdpowiedzUsuń
  7. Zapowiada się ciekawie :) chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. To może być genialna książka! : ) Bardzo chętnie przeczytam, ciekawe czy uda mi się ją znaleźć w bibliotece *myśl*
    A okładka jest przepiękna : )

    OdpowiedzUsuń
  9. Trochę mam mieszane uczucia, chociaż sam pomysł na fabułę uważam za ciekawy ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ostatnio sagi zrobiły się modne, to dobrze, bo lubię je czytać:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Hmmm... w życiu bym pewnie na tę książkę nie spojrzała, gdyby nie Twoja recenzja :)
    Jak to dobrze, że istnieją blogi recenzyjne :D

    OdpowiedzUsuń
  12. W Skandynawii najbardziej lubie epokę właśnie wikińską, więc sama nie wiem :) chociaż bardzo lubię klimat tych miejsc i wszystkie książki, które tam powstają!

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie czytam takich książek, ale recenzja ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)