wtorek, 8 października 2013

Joanna Chmielewska - Non Omnis Moriar



Po usłyszeniu wczorajszej przygnębiającej wiadomości o śmierci Joanny Chmielewskiej, nazywanej "królową literatury popularnej", poczułam koniec pewnej epoki. Odszedł bowiem od nas wielki człowiek, na wyobraźni którego budowałam swoje dzieciństwo i wczesną młodość. 


Wchodząc dzisiaj na stronę wydawnictwa Klin, znalazłam taki oto wzruszający komunikat:


"Ja po prostu nie jestem w stanie w to uwierzyć. Wczoraj jeszcze się sprzeczałyśmy.

6 października powiedziała mi, że chciałaby za życia napisać jeszcze jedną książkę, do której zgromadziła wszystkie materiały. Odpowiedziałam, że należy to zrobić raczej za życia, bo po śmierci będzie trudniej. Uśmiałyśmy się po pachy.

Książki nie będzie-nie starczyło Jej siły. Pomimo wielu starań aby zwyciężyć chorobę - poległa. Jest z tego powodu niewątpliwie wściekła i rozgoryczona.

Nigdy nie chciała zawieść swoich czytelników. Mam nadzieję, że nie będziecie Jej mieli tego za złe, może chciała trochę odpocząć, albo po prostu zrobić pauzę, żeby później wyjść do Was i jak zwykle zaskoczyć wszystkich swoim humorem lekkością klawiatury i optymizmem, za który wszyscy Ją kochaliśmy."


M.Gawlińska 


Brak słów, by opisać pustkę jaką Joanna Chmielewska pozostawiła w sercach milionów czytelników. Trudno uwierzyć, że pisarka nie wyda już żadnej książki, która bawić będzie kolejne pokolenia. Złośliwym chichotem losu jest z pewnością premiera dość obszernej autobiografii pisarki pt. "Życie (nie) całkiem spokojne", która miała miejsce dosłanie kilka dnie temu.


Joanna Chmielewska o sobie i swojej twórczości mówiła tak:



"Określiłabym swoje powieści jako sensacje humorystyczne. Bardziej czy mniej kryminalne, ale humorystyczne. Nie tylko w samej warstwie językowej. Humorystyczność otaczającego świata przenika do mojej prozy. To nie jest satyra, tylko prezentacja kretyństwa dziejącego się wokół nas..."


Nie używała internetu, gdyż twierdziła, że "ja proszę państwa, jestem przedwojenna."






Łączny nakład powieści Joanny Chmielewskiej przekroczył magiczną liczbę 6 milionów egzemplarzy. Co ciekawe w Rosji liczba ta dobiła do... 8 milionów wydanych książek.

Joanna Chmielewska zmarła wczoraj w wieku 81 lat, ustępując ciężkiej chorobie z jaką walczyła od dłuższego czasu.



"Poza głębokim przekonaniem, że powinnam dostać Nagrodę Nobla za rozweselanie społeczeństwa, innych ambicji nie mam."




Pani Joanno, Nagrody Nobla się Pani nie doczekała, ale miliony obecnych i przyszłych czytelników z pewnością stanowią o wiele większą wartość. Mam nadzieję, że w świecie w którym jest Pani obecnie, powstają równie ciekawe historie jak te, o których pisała Pani za życia.


Non Omnis Moriar


19 komentarzy:

  1. Przyznam że bardzo zszokowała mnie ta wiadomość.

    OdpowiedzUsuń
  2. Już nie wiem, który raz od wczoraj, od smsa od siostry z tą przykrą wiadomością, się popłakałam. Masz rację, że skończyła się pewna epoka i pewnie wszyscy, którzy wychowali się na jej książkach, czują się od wczoraj osieroceni:(
    Mam nadzieję, że siedzą sobie teraz we dwie, pani Joanna z Alicją, i ćmią papieroska.

    OdpowiedzUsuń
  3. Opinia o jej książce była pierwszym tekstem na moim blogu. Pisarką była wspaniałą.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakoś nie byłam nigdy jej wielką fanką, ale do jej książek pewnie jeszcze nie raz powrócę.
    kolodynska.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. Gdy wczoraj wieczorem przeczytałam tą wiadomość byłam w szoku :( moja ulubiona polska autorka.

    OdpowiedzUsuń
  6. Przykro mi i smutno z tego powodu. Dlatego zamierzam dla jej pamięci wziąć się za czytanie jej książek, czego do tej pory nie zrobiłam...

    OdpowiedzUsuń
  7. Miała prawdziwy talent. Niektóre jej powieści były kapitalne - Nobel za rozsmieszanie społeczeństwa zdecydowanie jej się należał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się! Nobla dla Chmielewskiej:)
      Też będzie mi jej bardzo brakowało... Kogo książek będę teraz wyglądała z taką ciekawością i niecierpliwością?

      Usuń
  8. Wielka szkoda, że nie napisze już żadnej powieści. Ciekawe, jaką planowała. Na szczęście mam jeszcze wiele Jej książek przed sobą.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie czytałam nigdy jej książek... i muszę to zmienić, bo zawsze chciałam i jakoś nie było mi po drodze.
    Wzruszył mnie bardzo ten komunikat ze strony... Smutno i przykro, że takie wielkie i dobre duszyczki odchodzą z tego świata...

    OdpowiedzUsuń
  10. Ogromna strata. Była wspaniałą pisarką.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie mogę powiedzieć, że należę do fanek twórczości Joanny Chmielewskiej, ale wiadomość o jej śmierci również mnie zasmuciła. Czytałam kilka książek jej autorstwa, moja mama również. Osoba pani Chmielewskiej wciąż była obecna w jakiś sposób w polskiej literaturze.

    OdpowiedzUsuń
  12. Wzruszające słowa. Sama nie miałam odwagi nic napisać, bo naprawdę bardzo cenię utwory tej pisarki. Aż serce mi się ścisnęło ze smutku.

    OdpowiedzUsuń
  13. ja dopiero zapoznawałam się z jej twórczością, ale moi rodzice są i byli jej fanami od lat wiem że to przeżywają... ja mogę tylko dodać, że po jednej jej książce stwierdzam, iż jej nie zapomnę;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Tak, to prawda, minęła pewna epoka. Niegdyś czytywałam jej książki na chandrę. Świetne lekarstwo...

    OdpowiedzUsuń
  15. :( Dokładnie,trudno uwierzyć, że nie będzie kolejnej sensacji z humorem w wykonaniu Pani Chmielewskiej. Ale pamięć o Niej pozostanie poprzez jej twórczość...

    OdpowiedzUsuń
  16. Jakie to przykre, awiolu napisałaś piękny post.

    OdpowiedzUsuń
  17. Wierzę, że Ona ciągle będzie gdzieś wokół. Często wydarzenia życia codziennego, jakieś słowa, osoby, miejsca - kojarzyły mi się z Panią Joanną i jej książkami. I to się nie zmieni. Ciągle będę miała ochotę wyzywać ludzi od "krowy niebiańskiej" i "gumy do żucia", będę kojarzyć wyścigi konne z jej osobą i odwiedzać miejsca, które opisywała. Taka osobowość nie przeminie. Tak samo jak wieczna jest dla mnie Alicja, którą dzięki książkom J.Ch. wydaje mi się, że znałam doskonale. I chociaż nie żyje już od jakiegoś czasu, to dla mnie wciąż mieszka gdzieś pod Kopenhagą i zbiera multum niepotrzebnych rzeczy.

    A na cześć Joanny Chmielewskiej urządzam sobie jeszcze w tym roku mały maraton, kilka najlepszych (moim zdaniem) książek. Takie wyzwanie, "memoriał".

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)