środa, 4 września 2013

Władysław Zdanowicz – "Misjonarze z Dywanowa. Polski Szwejk na misji w Iraku, cz. 2 - Jonasz"





"Jakim cudem jeszcze was trzymają w armii? Bo normalny człowiek już dawno by zwariował, a wariat nie ma takiej możliwości (…)’"


Czytelnicy, którzy zamierzają sięgnąć pod kontynuację dobrej w ich mniemaniu książki, często wykazują objawy trudno zdefiniowanego strachu. Zapytacie przed czym? Strachu przed rozczarowaniem niezbyt udaną kontynuacją przygód uwielbianego bohatera. W przypadku prozy Władysława Zdanowicza, takiego uczucia nie musicie się obawiać.

Rdzenny mieszkaniec Kwidzyna, Władysław Zdanowicz to autor prowadzący swoją własną księgarnię internetową. Pisarz na swojej stronie, zamieścił bardzo oryginalną podstronę z informacjami o sobie, którą polecam przeczytać. Pierwsza część cyklu "Misjonarzy z Dywanowa", której recenzję możecie przeczytać tutaj, ukazała się w 2007 r. "Misjonarze z Dywanowa. Polski Szwejk na misji w Iraku, cz. 2 - Jonasz" powstała w 2011 r. Autor wydał również w 2012 r. część trzecią pt. "Misjonarze z Dywanowa. Szeregowy Leńczyk w Iraku, cz. 3 - Honkey".

Szeregowy Piotr Leńczyk pod wpływem nieszczęśliwego zbiegu okoliczności, trafia na misję stabilizacyjną do Iraku. Pod koniec pierwszej części, pechowy żołnierz zostaje przeniesiony do specjalnego plutonu rotacyjno-dyspozycyjnego, w którym będzie się próbował przystosować przez całą akcję drugiego tomu. Pod rozkazami dwóch szwagrów – Gecco i Drwala i pod dowództwem kapitana Młodszego, Rover nie uniknie tak lubiących go tarapatów. Karna kompania w jakiej się znalazł to bowiem wybuchowa mieszanka żołnierzy z innych plutonów, którzy bynajmniej nie cechują się bezmyślnym wykonywaniem rozkazów. A oznacza to w skrócie jedno – kłopoty.

Autor po raz kolejny w iście mistrzowskim stylu, uwidacznia absurdy polskiego wojska, ukazane na przykładzie misji stabilizacyjnej. Jednak tym razem akcję powieści cechuje większa wartkość, praktycznie cały czas coś się dzieje. Szeregowy Leńczyk uczestniczy w wielu przygodach, które rozbawiają czytelnika do łez, ale również wprawiają w konsternację. Nalot na dom irakijskiego terrorysty czy uczestniczenie w nocnej kontroli mostu to jedne z wielu licznych akcji w jakich bohater wpada w tarapaty. Tarapaty, podparte nieodłącznym w przypadku książek Zdanowicza komizmem sytuacyjnym. Z pewnością Rover jest bohaterem komicznym, karykaturą żołnierza. Postać ta jest przerysowana, ale to celowy zabieg jakim posłużył się autor, aby uwidocznić absurdy codzienności zwykłego żołnierza.

Oprócz dużej dawki humoru, której było w nadmiarze, druga część wyróżnia się również iście barwnymi bohaterami, których kreacja zasługuje na uznanie czytelnika. Oczywiście na pierwszym miejscu nieodwołalnie króluje Leńczyk i jego skłonność do pakowanie się w przeróżne kłopoty. Jednakowoż oprócz głównego bohatera, czytelnik otrzymuje kilka postaci mocno zapadających w pamięć: Gecco, Drwal, Aspir czy Jacho. To bohaterowie zapadający w pamięć, dość nietuzinkowi.

Obydwie części przygód szeregowego Leńczyka charakteryzują się dużą dawką realizmu w ukazaniu służby w naszym wojsku. Wydawać by się mogło, iż autor musiał osobiście uczestniczyć w jakiejkolwiek misji pokojowej jako żołnierz, gdyż nagromadzenie wszelakich szczegółów koszarowego życia wzbudza podziw. Nagromadzenie wulgaryzmów i bardzo naturalne dialogi, dodają całej fabule żywiołowości. A wszystko to okraszone wielką dawką zdrowego humoru żołnierskiego połączonego z lekką narracją. Zapadające w pamięć scena dotycząca próby otrzymania w kuchni przez kaprala Cymlańskiego zwykłego jajka czy dziesięć zasad postępowania z obuwiem, to niekwestionowane hity powieści.

Czytelnikom, którzy czytali część pierwszą przygód Szweja Leńczyka, drugiego tomu nie muszę polecać. Mogę jedynie zagwarantować, że nie rozczarujecie się tą kontynuacją. Autor bowiem swoją prozą trzyma ukazany poprzednio poziom literacki. Jeśli natomiast nie mieliście okazji poznać szeregowego Rovera, zachęcam do lektury. Najlepiej zacząć chronologicznie, od pierwszej części. A przede mną jeszcze trzeci tom, z pewnością niekwestionowanej rozrywki.

Władysław Zdanowicz



Rekomendacja recenzji na portalu Zaczytaj się!
 


 Recenzja bierze udział w WYZWANIU


Zapraszam również do Rozdawajki - KLIK


15 komentarzy:

  1. Miałaś weekend w prawdziwie bombowym stylu. Jestem teraz mocno zajęta, ale obiecuję sobie też przeczytać tę serię:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaciekawiłaś mnie tą serią już przy recenzji pierwszej części opowieści o przygodach szeregowego Leńczyka. Postaram się za nią zabrać przy pierwszej nadarzającej się okazji.

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się, że kontynuacja nie rozczarowuje. Któregoś dnia i ja sięgnę po drugi tom, ale póki co dość już nakupowałam książek. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Będę ją mieć na uwadze. Z tego co piszesz książka jest warta przeczytania.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam już za sobą trzy części tej serii i teraz czekam na czwartą, bo bardzo polubiłam Leńczyka :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Znam to uczucie - strach przed kontynuacją udanej książki, nigdy nie wiadomo czy autorowi starczy talentu i pomysłów.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam już tą książkę w stosiku i już nie mogę się doczekać, aż ją zacznę czytać :)

    OdpowiedzUsuń
  8. O tej książce... nie dało się NIE słyszeć :) Co prawda nie mój typ literatury, ale widzę, że książki pana Zdanowicza same dobre recenzje zbierają :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jako że śledzę forum 'czytamy polskich autorów' to pana Zdanowicza znam bardzo dobrze.Jak dla mnie jest on człowiekiem odważnym i stałym w swoich teoriach. gdy poznałam już sylwetkę autora przyszedł czas na jego twórczość :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Recenzja zachęcająca, ale wojsko, misje wojskowe, wątki z terrorystami to nie dla mnie. Unikam takich tematów jak ognia, bo wiem z góry, że się zanudzę przy czytaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mimo pozytywnych recenzji jakoś nie mogę się przekonać do tej serii.

    OdpowiedzUsuń
  12. Seria ta mnie nie interesuje, ale zajrzałam na stronę autora i rzeczywiście bardzo fajnie o sobie napisał :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie czytałam jeszcze pierwszej części, ale mam ją w planach.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)