czwartek, 12 września 2013

Piotr Molenda – "Worn"




"Towarzysząca postępowi cywilizacyjnemu arogancja doprowadziła was do przeświadczenia, że jesteście najważniejsi, a cały świat powstał wyłącznie dla was, byście mogli z niego korzystać."



Za każdym razem, gdy biorę do ręki powieść fantasy, nastawiam się na odkrywanie nowych, nieznanych światów, stworzonych w wyobraźni autora. To główna zaleta tego gatunku literackiego, która niewątpliwie przysparza mu wielu fanów na całym świecie. W przypadku książki Piotra Molendy zostałam jednak zaskoczona czymś więcej, pewnym motywem, którego nie spodziewałabym się znaleźć w tego typu książce.

Piotr Molenda to urodzony Wrocławianin, absolwent Politechniki Wrocławskiej. Powieść "Worn" jest jego debiutem literackim. Pomysł, by napisać książkę zaświtał autorowi już dwadzieścia lat temu, jednak realizacja tego projektu trochę się opóźniła z różnych przyczyn. Piotr Molenda określa siebie jako przeciętnego człowieka: średniego wzrostu, średniej urody i średniego wieku.

Worn, mieszkaniec osady Dlichsplat, nazywany przybłędą i odmieńcem, zostaje schwytany przez gnomy i doprowadzony przez oblicze tajemniczej istoty, zwanej władcą czasu, posiadającą ludzkie oblicze, który składa mu interesującą propozycję. Władca czasu wyszkoli Worna na idealnego wojownika w ciągu dziesięciu lat. W zamian za tę przysługę, Worn zobowiązany będzie wyruszyć w długą i niebezpieczną misję celem odnalezienia czarnego klucza – drkaka.  Bohater po przejściu morderczego treningu, wyrusza w świat przebrany za włóczęgę aby spłacić swój dług. Podczas wędrówki spotyka go wiele często mrożących krew w żyłach  przygód.

Powieść Piotra Molendy doskonale wpisuje się w nurt gatunkowy fantasy. Spójne miejsce akcji – na pozór realny świat, zostaje udekorowany wieloma motywami fantastycznymi, od magicznych przedmiotów do całkowicie odrealnionych postaci i stworów. Worn podróżujący przez wiele krain, ukazuje różnorodność fikcyjnego świata. Oprócz gatunku ludzkiego, występują również typowo baśniowe postacie jak wiedźmy czy trolle. Trzeba przyznać, iż autorowi można pozazdrościć wyobraźni, bowiem kreacja niektórych fantastycznych motywów zasługuje niewątpliwie na uznanie.

Warto zatrzymać się dłużej na kreacji głównego bohatera. Kreacji dość niejednoznacznej, gdyż Worn jest postacią wzbudzającą wiele skrajnych uczuć. Posiada zarówno cechy bohatera pozytywnego jak i negatywnego. W akcie zemsty potrafi wymordować całą wioskę, ale równocześnie opiekuje się małym kotkiem, skazanym przez ludzi na śmierć. Rzadko kiedy pisarz decyduje się na taką, dość niszową postać głównego bohatera. Paradoksalnie, to właśnie taka kreacja może wzbudzić większe zainteresowanie u czytelników, niż bohater z gruntu jedynie dobry lub zły.

"Worn" to jednak nie tylko opis przygód wojownika przemierzającego świat. Jego losy służą do przekazania czytelnikom głębszego przesłania. Piotr Molenda wielokrotnie ustami stworzonego przez siebie bohatera, poucza i ostrzega przed ekspansywną polityką człowieka w stosunku do całego świata natury. Człowiek, przypisujący sobie prawo do wszelkich praw władcy całej planety, swoim działaniem niszczy przyrodę. Na łamach książki, znajdziecie kontrowersyjne poglądy Worna dotyczące przekonania o mniejszej wartości ludzkiego życia niż życia zwierząt. Myślę, że to najbardziej wartościowe fragmenty powieści, obrazoburcze i zarazem skłaniające do zastanowienia się i głębszej refleksji.

Nie mogę nie wspomnieć o głównym wątku, jakim jest pochodzenie tajemniczego władcy czasu - Queryde, dla którego Worn przemierza nieznane krainy. Żeby nie zdradzić fabuły, powiem tylko, iż jego historia nawiązuje do teorii paleoastronautyki, która od wielu lat spędza niektórym ludziom (w tym mnie) sen z powiek. Motyw ten został doskonale wpleciony w całą historię. Ten zgrabny zabieg to niewątpliwie strzał w dziesiątkę.

Książka Piotra Molendy jest dość obszernym wydaniem e-bookowym. Prawie siedemset stron to niemałe wyzwanie dla czytelnika. Cechą charakterystyczną prozy autora jest wielka dbałość o szczegóły oraz rozbudowane opisy. Nie zaszkodziłoby w niektórych fragmentach ograniczyć zbytnią ich obszerność, gdyż nie zawsze więcej znaczy lepiej. Autor posługuje się dobrym stylem i wartką akcją. Książkę czyta się naprawdę szybko.

Dla miłośników fantastycznych krain, baśniowych postaci i opisowych walk, "Worn" z pewnością okaże się niezapomnianą lekturą. Godziny spędzone podczas czytania tej powieści, niewątpliwie nie będę stracone. Zachęcam więc do przemierzania nieznanych krain wraz z Wornem.


 Strona autora - KLIK.



 Za możliwość przeczytania e-booka dziękuję autorowi



Recenzja bierze udział w WYZWANIU

23 komentarze:

  1. Ostatnimi czasy stałam się ogromną fanką fantastyki więc po książkę chętnie sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawa recenzja:) Również otrzymałam wersję e-bookową, która czeka na swoją kolej:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie, fajnie, ale forma nie do końca mi odpowiada, bo rzadko sięgam po e-booki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Aż mnie korci, by zapytać czy Pani pożyczy;p Nowy mi nie znany autor fantasy:) To wyzwanie. Ostatnio staram się czytać coraz dzieł fantasy naszych rodzimych autorów. Czasem jest wspaniale, czasem... Czasem jestem zawiedziona. Nie zmienia to faktu, że każdego podziwiam za wyobraźnię.
    Pozdrawiam Stag.

    OdpowiedzUsuń
  5. Czekam na przełom, może kiedyś sięgnę po fantasy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakie tomiszcze :-) Nie mam teraz czasu na nowe książki, gdyż mam obecnie inne w planach pozycje, ale może kiedyś. Zastanowię się jeszcze.

    OdpowiedzUsuń
  7. ZACIEKAWIŁA MNIE TA POZYCJA, MOŻE SIĘ I SKUSZE :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie przepadam za tego typu literaturą, co prawda wydaje się interesującą lekturą, która nie jest tylko "płytką opowieścią" ale z przesłaniem, z którym nie trudno się nie zgodzić.

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubię fantastykę, ale niestety z braku odpowiedniego sprzętu na razie będę musiała sobie tę książkę odpuścić. Poczekam na wersję papierową:)

    OdpowiedzUsuń
  10. OOO doczekałam się na pozycję dla mnie :) Dołączam do swojej listy czytelniczej

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie przepadam za fantastyką. Siedemset stron też odstrasza.

    OdpowiedzUsuń
  12. Zapowiada się świetnie, muszę przeczytać :) Myślę ze warto.

    Tymczasem w wolnej chwili zapraszam na mój blog, także o książkach :) http://pozytywniezaczytany.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. nie jestem fanką " fantastycznych krain, baśniowych postaci i opisowych walk ", więc po książkę raczej nie sięgnę...

    OdpowiedzUsuń
  14. Na razie fantastyka nie leży wśród moich zainteresowań. No i nie mam czytnika. =/

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie czytam często fantastyki, więc obawiam się, że mogłabym nie przebrnąć przez 700 stronicową książkę w tym gatunku. Raczej nie pokuszę się na jej przeczytanie.

    OdpowiedzUsuń
  16. Jakbym dostałą e-booka od Autora to pewnie bym się skusiła :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Świetna okładka, podoba mi się ta książka.

    OdpowiedzUsuń
  18. Brzmi ciekawie, ale w formie e-booka bym się nie podjęła, gdyż nie mam czytnika, a na komputerze to zbyt męczace, szczególnie 700 stron :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Na pewno polece mojemy bratu, który kocha takie historie, a ja sama poczekam na jego opinie :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Dla mnie 700 jako ebook na laptopie to za dużo- do tego fantasy, choć te idee i refleksje są niezwykle interesujące.

    OdpowiedzUsuń
  21. Tematyka mi odpowiada, kreacja bohatera - taka, jaką lubię. Ale nie mam niestety czytnika... ech, będzie kiedyś jednak się przełamać...

    OdpowiedzUsuń
  22. Ciągle oddalam w czasie zakup czytnika. Wolę książki tradycyjne, w wersji papierowej. Książkę "Worn" wpisuję na listę "do kupienia" (jak tylko pojawi się wydanie papierowe). Z Twojej recenzji wynika, że warto ją przeczytać. Fantastyka z przesłaniem, czyli to co lubię :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)