niedziela, 11 sierpnia 2013

Joanna Bura – "Inni..."





"Chciałoby się zatrzymać czas, kiedy jest dobrze i otacza nas piękno, a złym dniom powiedzieć: przemijajcie szybko i bezpowrotnie."




Sądząc po opisie na okładce, lektura "Innych..." miała stać się dobrze zarysowanym portretem młodych ludzi, którzy w polskich realiach próbują odnaleźć swoją drogę życiową. Po przeczytaniu tej krótkiej książeczki, opowiastki, przypowieści, stwierdziłam, że żadni "inni" nie powinni jej czytać. Dawno nie miałam w ręku tak źle przygotowanej warsztatowo książki.

Joanna Bura to urodzona w Jarosławiu, absolwentka Wydziału Pielęgniarstwa i Nauk o Zdrowiu Akademii Medycznej w Lublinie. "Inni..." to jej druga książka, pierwsza pt. "Wymarzona praca" oscylowała w temacie wyboru zawodu. Autorka napisała również kilka artykułów związanych stricte z medycyną, publikowanych w "Magazynie Pielęgniarki i Położnej" czy w "Biuletynie Informacyjnym Podkarpackiej Okręgowej Izby Pielęgniarek i Położnych".

Ania, prowincjonalna nauczycielka po trzydziestce, poznaje w księgarni czterdziestoletniego Marka. Mężczyzna przypada bohaterce do gustu, co owocuje coraz częstszymi spotkaniami. Ich randki nie są jednak typowymi spotkaniami zakochanych w sobie osób, bowiem Marek jest seksualnym abstynentem, uzależnionym od chorej matki, którą się opiekuje. Ania zauważa również, że jej przyjaciel jest nad wyraz skąpy i tajemniczy, mało mówi o sobie. Jedynie wycieczki, które są ich udziałem, zbliżają parę do siebie. Z czasem bohaterka zaczyna poznawać prawdę o Marku, która ostatecznie prowadzi do nieuchronnej tragedii. 

Trudno pisać o książce, której czytanie staje się niewyobrażalną męczarnią. Nawet nie wiadomo od czego zacząć, gdy tyle negatywnych myśli plącze się po głowie czytelnika. Główny zarzut jaki zauważy każdy amator, to słabe przygotowanie warsztatowe autorki. Czytając fragmenty jej opowieści, a praktycznie cały tekst, można wysnuć wniosek, że utwór został napisany przez dziecko. Nieskładne zdania, mnóstwo powtórzeń, niekonsekwencja, brak logiki w wielu wydarzeniach to tylko wierzchołek góry lodowej. Styl Joanny Bury nie posiada w sobie żadnej świeżości, jest po prostu zły i niedopracowany. Czytelnik męczy się podczas czytania tego tekstu, będącego swoistym obszerniejszym notatnikiem.

Autorce nie udała się również kreacja głównych bohaterów. Zarówno Ania jak i Marek są postaciami mdłymi, bez widocznych cech charakteru, w zasadzie są bezpłciowi. Pokusiłabym się nawet o stwierdzenie infantylizmu w ich zachowaniu. Ania jest niekonsekwentna i irytująca, widać w niej brak jakiejkolwiek dojrzałości emocjonalnej. Marek za to posiada jeszcze mniej cech, którymi mogłabym go określić. Widać w nim sprzeczność, autorka chyba nie miała na tę postać żadnego pomysłu.

We wstępie Joanna Bura napisała, iż inspiracją do napisania historii Ani i Marka, były prawdziwe wydarzenia. Rozumiem, że autorka zaczerpnęła pomysł na fabułę z samego życia, wielu autorów tak robi. Jednakże wykonanie jej utworu jest fatalne pod każdym względem. Historię dziwnego związku minimalnie ratują opisy krajobrazów okolic Jarosławia i ich zabytków. Mam wrażenie, że autorka chciała przybliżyć swoim czytelnikom klimat Polski południowo-wschodniej, jednakże często opisy umieszczone w poszczególnych partiach tekstu były wplatane sztucznie, co jeszcze bardziej pogarsza odbiór książki jako całości. 

Jestem osobą, która stara się w każdej książce znaleźć jakiś pozytywną cechę. W utworze Joanny Bury tymczasem to ja poczułam się inna. Szkoda, że nie zakończyłam swojego spotkania z książką wyłącznie na okładce, gdyż ta jest jedyną pozytywną rzeczą, jaką mimo usilnych starań udało mi się dostrzec.



Za możliwość przeczytania książki dziękuję Warszawskiej Firmie Wydawniczej


Recenzja bierze udział w WYZWANIU

34 komentarze:

  1. Ech, nie ma nic gorszego ponad pisarza, który nie potrafi pisać. No może tylko pisarz, który nie potrafi pisać, ale jednak publikuje. Uważam, że pewne książki powinny być zakazane właśnie dlatego, że ich autorzy nigdy nie powinni ich popełnić. Współczuję Ci zmarnowanego czasu, bo zapewne zamiast męczyć się z "Innymi" mogłabyś sięgnąć po coś znacznie lepszego. Niestety, w czasach, kiedy każdy niemal może wydawać swoje "dzieła", takie pułapki sa nieuniknione.

    OdpowiedzUsuń
  2. Współczuje, że musiałaś tak bardzo męczyć się z tą książką, ale wierzę, że szybko o niej zapomnisz na rzecz innej, znacznie ciekawszej i lepiej dopracowanej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Po Twojej rzetelnej recenzji widać, że szkoda czasu na tą książkę, teraz wiem, że należy jej unikać

    OdpowiedzUsuń
  4. I tak jesteś wielka, że skończyłaś, ja zaczynałam czytać, ale po trzech stronach zadałam sobie pytanie, co to w ogóle ma być?! I podziękowałam.

    OdpowiedzUsuń
  5. No nie zachęciłaś mnie, z pewnością nie przeczytam

    OdpowiedzUsuń
  6. już samym wstępem odstrasz - raczej odpada :)

    OdpowiedzUsuń
  7. A okładka taka ładna... Cóż, tu się sprawdzi powiedzenie "nie oceniaj książki po okładce"... Na pewno nie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  8. To ja raczej podziękuję... Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. To ja sobie odpuszczę - zrobiłam spis książek, które posiadam i są nieprzeczytane (i zalegają sobie na moim kindlu, a jakże, po coś ma 1,5 GB pamięci)... i jest tego prawie 50 tytułów, a kolejne ciągle dochodzą... Więc pora zrobić selekcję ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. dołączam do armii zniechęconych, pozdrawiam po bardzo długich wakacjach!

    OdpowiedzUsuń
  11. o dzięki, bo ja często sugerują się okładką i tytułem a potem żałuję :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Miałam na półce "Chcę przeczytać", jednakże po Twojej recenzji wywaliłam ją. W końcu i tak mam jeszcze tyle ciekawszych tytułów do przeczytania. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Rzeczywiście ta książka musi być strasznie kiepska, bo jeszcze nigdy, w żadnej Twojej recenzji nie widziałam tylu negatywnych słów. Poza tym widzę, że Paula również nie wypowiada się ciekawie na temat tej pozycji. Nie zamierzam tracić czasu na te lekturę:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Widzę, że zniechęcasz równie skutecznie, co zachęcasz. ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Awiolu, zawsze szukasz pozytywów w książkach. Skoro ich nie znalazłaś w "Innych", to znaczy, że nie ma sensu do niej zaglądać. Tym bardziej, że nie jest to sprawa gustu, gatunku lub innego rodzaju poczucia humoru. Wypunktowałaś słabe strony tej pozycji i to jest dla mnie wiarygodna opinia, a książkę będę omijać. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  16. Książki z tego wydawnictwa rzadko kiedy zyskują moją sympatię. Kilka razy się nacięłam i męczyłam czytając powieść wydaną przez Warszawską Firmę Wydawniczą, więc teraz podchodzę do ich lektur bardzo ostrożnie. Po "Innych" na pewno nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  17. Znam ten ból, kiedy książka rozczarowuje.

    OdpowiedzUsuń
  18. A wielka skzoda, bo mialam duze oczekiwania co do tej pozycji.

    OdpowiedzUsuń
  19. A tak ciekawie się zapowiadało, szkoda że książka okazała się słaba.

    OdpowiedzUsuń
  20. Ale pocisk... :) Dziękuję za ostrzeżenie!

    OdpowiedzUsuń
  21. Och, nienawidzę takich, nijakich postaci, zrezygnuję.

    OdpowiedzUsuń
  22. Skoro jest taką słabą książką, nie będę nią sobie głowy zawracać. Mam wiele innych ciekawszych lektur do przeczytania. Nawet fabuła mnie nie zainteresowała, więc zdecydowanie po nią nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie moje klimaty, poza tym nie będę marnować czasu na tak słabą książkę.

    OdpowiedzUsuń
  24. Zastanawiam się tylko, kto pozwolił wydać coś takiego?! Współczuję jedynie straconych godzin...

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie pozostawiłaś na tej książce suchej nitki, ale taką odwagę się ceni ;)
    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam! Jestem osobą, która lubi czytać książki. Przeczytałem obie książki:,,Wymarzona praca,, , ,,Inni..,,. Przede wszystkim gratulacje dla autorki za odwagę w wyrażaniu tak śmiałych opinii! Często faktycznie spotykających, podobnych sytuacji jak opisała autorka w życiu codziennym. Ze smutkiem stwierdzam, że nie znalazły one właściwych odbiorców. Jest coś w nich co pozwala na refleksje nad obecnymi czasami zarówno w życiu codziennym , jak i w pracy. Ukazanie innych ludzi(tu nie mających znajomości i nie zamożnych) próbujących radzić sobie jak najlepiej w życiu jest jednocześnie odsłoną otaczającego środowiska, ich reakcji na biedę, na bycie ,,inną,, w środowisku pracy. Książka ,,Inni..,, ukazuje też pozytywne relacje międzyludzkie, pozytywny stosunek do starszych osób. Przede wszystkim obrazuje kim może być(czy nawet powinien być) człowiek dla drugiego człowieka. Sama autorka nie ponosi odpowiedzialności za jakość książek! Gratuluję odwagi ! Dziękuję

      Usuń
    2. W moim przekonaniu autorka jak najbardziej ponosi odpowiedzialność za jakość swoich książek. Pomysł był trafiony, jednak wykonanie pozostawia wiele do życzenia.

      Usuń
    3. Nie ma to jak autor nie potrafiący pogodzić się z porażką....

      Usuń
  26. Ucieczką od smutnej rzeczywistości są podróże po pięknych zakątkach Polski, gdzie chciałoby się zatrzymać czas.

    OdpowiedzUsuń
  27. Dzień dobry! Rzadko czytam książki, ale zaciekawił mnie tytuł, na który natknęłam się w sieci. Zamówiłam książkę przez internet. Chciałam zobaczyć co, lub kto kryje się pod tytułem ,,Inni...". Myślę, że takiego ,,ducha" książki na pewno w dużym stopniu oddają słowa recenzji umieszczone z tyłu na okładce. Kto ma książkę to wie i widzi. Mam dużo uznania dla autorki tej recenzji, lecz znalazłam pewną niespójność z tym co pisze autorka książki we wstępie z opisem recenzji. Autorka książki pisze min o przyjazni dwojga ludzi. Przeglądając komentarze nie dziwię się, że książka nie spełniła oczekiwań. Na warsztacie się nie znam, ale dobrze mi się czytało tą prosto napisaną książkę w przeciwieństwie do szkolnych książek(powieści). Może to żle o mnie świadczyć. Wracając do książki ,,Inni.."uważam, że rzekoma miłość nie wyszła, bo jej nie było(może początkowo ze strony Ani). Co więcej to okazało się, że oboje bohaterów jest niby niedojrzałych emocjonalnie. Jednak uważam, że nie była to para jak mogło wydawać się, lecz po prostu przyjażń i wzajemna pomoc wynikająca z tej przyjażni. I to pomaganie wzajemne(radzenie sobie w ogóle) najbardziej mnie zainteresowało. Oprócz tego miły i ciepły stosunek do starszych osób( tu do mamy Marka). Dziwię się tym, którzy podają się za moli książkowych, a także ,,znawcom i krytykom", że skupili się na totalnej krytyce sposobu pisania(choć może i ta krytyka w przyszłości okazać się pomocną dla autorki i ostrożniejszą na przyszłość), a nie na wartości treści, która zawiera niestety wiele prawdy. Dlatego czyni tą treść o wiele dla mnie cenniejszą. Ponadto uważam, że pisanie o tym jak ktoś się niewyobrażalnie męczy podczas czytania tej prostej treści, rzekomo pisanej przez dziecko jest dla mnie niezrozumiałą złośliwością przekraczającą granice bólu- złośliwością typową dla Polaków. Starałam się to zrozumieć wychodząc z założenia, że każdy może mieć swoje zdanie i mówić co mu się podoba. Jednak to co przeczytałam pozwala mi na uznanie, że jest to złośliwość. A samo stwierdzenie, że nikt inny nie powinien tej książki czytać świadczy min. o tym, że autorka obnażyła jakąś prawdę. Ta mała książeczka, którą mam jest po prostu prosto napisaną książką przez osobę będącą jedną z nas, ale odważną i chcącą nam coś przekazać cennego. Z tej prostoty wynika wiele prawdy psychologicznej. W tym miejscu wielki mój ukłon dla osoby, która napisała recenzje z tyłu na okładce książki ,,Inni..". Ja nawet listu nie potrafię ,,sklecić,,, a co dopiero tekst z cennymi cytatami i wierszami, do których często wracam. To się ceni. Przecież ktoś ten tekst poprawiał. Osobiście polecam książkę osobom wpływowym, aby los ludzi biednych nie był im nigdy obojętny.
    I w końcu dobrnęłam do końca i chyba nauczyłam się trochę sama pisać.
    Życzę wszystkim w Nowym Roku większego zrozumienia, a samej autorce jeszcze większej odwagi w myśl słów P. Bosmansa: ,,Życzę ci odwagi wschodzącego słońca....". Myślę, że sama autorka się też odezwie. Majka

    OdpowiedzUsuń
  28. Majko dlaczego ukrywasz się pod linkiem Wirtualnej Polski? Każdy ma prawo wyrażać swoje zdanie, a jak zauważyłaś to blog o nazwie "Subiektywnie o książkach", a więc moje opinie są całkiem subiektywne. Dla mnie książka może być słaba, dla kogoś rewelacyjna. I tyle w tym temacie. Nie jestem złośliwa. Autorce życzę jak najlepiej. Proszę o podpisywanie się pod recenzją, chcę wiedzieć z kim dyskutuję.

    OdpowiedzUsuń
  29. Dzień dobry! Jestem autorem jednej z książek wydanych przez WFW, dlatego wolę się nie ujawnić. Awiola a Ty kim jesteś?Czy oby na pewno Awiolą?Czy jedną z pracownic, lub pracowników WFW? Twój podpis tez mało mówi o Tobie. Lecz nie to jest najważniejsze. Ja i wielu innych nie ma takiej odwagi jak autorka książki ,,Inni.."! Moja książka tez została podobnie potraktowana jak ta, o której chamsko się wyrażasz Awiolu. Uważam, że WFW nie jest konsekwentna i rzetelna, bo gdy nie schodzą książki w księgarniach to wiadomo jakie mogą być powody np. brak chętnych w ogóle. Więc nie ma potrzeby, żeby WFW zakładała tzw. blogi, na których jeszcze bardziej neguje się książki wydane przez nich, a tym samym stawiają w złym świetle ich samych jako wydawców. Owszem krytyka jest potrzebna, ale tu jest ewidentne chamstwo tak jak miało miejsce w przypadku mojej książki. Dlatego się odezwałem. Potrzebna jest tez promocja, a nie negacja książki która idzie ewidentnie z WFW. Po drugie niech sobie nikt nie myśli, że pisanie obojętnie co chcemy przekazać i jak nam to wychodzi jest proste. Jednak sam fakt, że ktoś próbuje nam coś powiedzieć, czasami wołając o pomoc dla innych jest bezcenny. WFW kiedy jest nie wypłacalna dla autorów pokazuje piszącemu jak widać w jaki chamski sposób, że książka jest straszna! A co z korektą tak reklamowaną w umowie i necie?! Co ,,poszła na kawę, a potem spacer"? Zwalić na autora, gdy już ściągnie się kasę to proste ale w takim stylu. Przecież autor wie, że ludzie mniej czytają. Wygląda na to, że WFW nie zajmuje się ani korektą, ani dystrybucją, może znikomą promocją negującą książkę totalnie. Przecież jest jakaś weryfikacja dopuszczalnych komentarzy(w przypadku promocji). A WFW-ej po ściągnięciu kasy na niczym nie zależy. To przecież autor! A ktoś kto podpisał się na książce jako korektor nie zawalił? Wydaje się, że maksyma WFW to tylko kasa. Chyba ważniejsza jest jakość książki, a potem wycena.

    OdpowiedzUsuń
  30. Gdyby to na mnie podło to zażądałbym przeprosin od wydawcy, sprostowania błędów w tekście(choć może wiele by to teraz już nie pomogło książce, bo jest to zwykła opowieść, a nie np. sceny rozbierane i bohaterami dojrzałymi emocjonalnie......), a przede wszystkim wyjaśnienia dlaczego recenzja z tyłu książki mówi o tym, że jest to powieść obyczajowa o niełatwej miłości dwojga ludzi? Autorka już we wstępie pisze o tym, że jest to historia prawdziwej przyjaźni między dwojgiem ludzi, a nie historia o miłości! Oprócz tego wiele razy w tekście pisze o przyjaźni i używa min wyrazów: przyjaźń. Za takie i inne niejasności( w tym błędy) zażądałbym też rekompensaty pieniężnej i nigdy bym się do tej firmy nie odezwał. Irek

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)