środa, 24 lipca 2013

Stanisław Karolewski – "Pokonałem raka. 9 sposobów, dzięki którym wyzdrowiałem"




 

"Niektórzy mówią o długim tunelu, kończącym się polaną pełną światła. Ja jestem jednak przekonany, że nasze piekło, jak również nasz czyściec są tu – na ziemi. A klucze do nich rozpychają nasze kieszenie."



Chyba każdy z nas słysząc w kontekście choroby słowo "rak", czuje na ciele gęsią skórkę. Na co dzień nie myślimy o możliwości wykrycia nowotworu w naszym ciele, mimo powiedzenia, że każdy ma swojego raka. Nie chce nam się nawet myśleć o takim prawdopodobieństwie. Autor niniejszej książki został postawiony przed faktem dokonanym, usłyszał wyrok – masz raka.

Stanisław Michał Karolewski, nazywany Szarlatanem to antykwariusz, historyk sztuki, fotograf, literat i bibliofil. W 2006 r. stworzył we Wrocławiu bardzo klimatyczne miejsce – antykwariat Szarlatan. Polecam zajrzeć na stronę Szarlatan, i obejrzeć piękne zdjęcia wnętrza tego lokalu. Autor już w wieku siedmiu lat opublikował poezję w "Szkolnym Ekspresie", w 2009 r. wydano jego debiut "W piaskownicy światów. Epos wrocławski".  W 2007 r. lekarze wykryli w jego jądrze nowotwór złośliwy.  

"Pokonałem raka" jest drugim wydaniem książki pt. "Głodny anioł", zawierającym więcej treści praktycznych, dodanych pod wpływem komentarzy samych czytelników. Publikacja podzielona jest w zasadzie na dwie części. Pierwsza to historia życia i epilog choroby opisany prozą. Druga część, to "Garść konkretów" czyli porady autora dotyczące walki z rakiem. 

Od pierwszych stron książki, moje zaskoczenie wywołała historia napisana prozą, przedstawiająca w formie opowiadania życie autora. Nie spodziewałam się, że w tego typu publikacji można i da się połączyć formę literacką z poradnikiem. Zabieg ten wyszedł bardzo zgrabnie i stanowi swoistą nowość.

Myślą przewodnią wywodów Stanisława Karolewskiego jest możliwość wyleczenia raka za pomocą alternatywnych metod leczniczych takich jak głodówka, ziołolecznictwo, bioenergoterapia czy śmiechoterapia. Autor początkowo wierzył w skuteczność tradycyjnej medycyny. Jednak po niełatwym leczeniu onkologicznym i chemioterapii, gdy lekarze ponownie zdiagnozowali u niego guza w brzuchu, postanowił wyleczyć się na własną rękę. Faktem pozostaje jego całkowite wyleczenie. 

Alternatywne sposoby  na jakie powołuje się w swojej książce wzbudziły moja ciekawość i rozbudziły chęć do głębszego zaznajomienia się z tym tematem. Argumenty przytaczane przez antykwariusza, wydają się logiczne i poparte doświadczeniem życiowym, trafiają w moje przekonania. W pamięci czytelnika może zapaść dość trafne i zarazem kontrowersyjne porównanie dzisiejszych szpitali do tradycji Auschwitz, czy porównanie naszego organizmu do śmietnika w pokoju. W szczególności to drugie, działa na wyobraźnię i jest bardzo logicznie wyjaśnione.

Cała publikacja jest swoista opowieścią, napisaną lekkim językiem, nie jest typowym poradnikiem. Historia choroby i całkowitego wyleczenia skłania do myślenia, otwiera szerzej nasz umysł, ukazuje alternatywę do której każdy z nas ma dostęp. Tylko od nas zależy czy podejmiemy rękawicę rzuconą przez pojawienie się nowotworu w naszym organizmie. Autor podjął to wyzwanie i do dzisiaj cieszy się świetnym zdrowiem.


"Nie staniesz się zdrowy przez to, że z twojego ciała znikną komórki rakowe. Odwrotnie. Komórki rakowe znikną z twojego ciała, gdy staniesz się zdrowy."



 
Stanisław Karolewski





Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Studio Astropsychologii

Recenzja bierze udział w WYZWANIU
 



29 komentarzy:

  1. Zaproponowane metody leczenia mogą być skuteczne, ale zasada jest taka, że każdy przypadek jest inny. I to co zadziałało u autora, to innej osobie nie pomoże. Ale książka wydaje się być interesującą lekturą, którą kiedyś przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam zamiar przeczytać tę książkę. Stoi już u mnie na półce i czeka. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka wydaje się być interesująca, jednak zgadzam się z Sayuri. Każdy z nas jest inny.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie przeczytam, przynajmniej nie teraz. Ciągle jest za wcześnie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie nie za poradniki to ja podziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  6. powiem szczerze, że być może książka w jakiś sposób może pomóc, ale ja nie korzystam z poradników :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Jakoś nie jestem zainteresowana tą książką. Świetny tekst!

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo nie lubię tematu raka, zawsze mnie bardzo przygnębia i staram się go unikać...

    OdpowiedzUsuń
  9. Książka raczej nie w moim typie, lubię poradniki dotyczącego zdrowia, zdrowego stylu życia, ale o nowotworach niekoniecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem bardzo ciekawa, czy faktycznie można pokonać tę nieuleczalną chorobę. Dotychczas nie spotkałam się z takim przypadkiem, ale mam nadzieję,że faktycznie są na świecie ludzie, którzy pokonują raka.

    OdpowiedzUsuń
  11. Książki na temat raka czyta mi się dosyć ciężko, bo to trudny temat, ale sięgam po nie, więc i może przeczytam. W końcu wroga trzeba poznać i oswoić... Autorowi chyba się to udało.

    OdpowiedzUsuń
  12. Rak, to choroba, która mnie przeraża...

    OdpowiedzUsuń
  13. Obym nigdy nie musiała się z tą chorobą zmierzyć. Choć , choć genów się nie oszuka.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ciekawe jak do jego przypadku całkowitego wyleczenia odnoszą się lekarze.

    OdpowiedzUsuń
  15. Książka zapowiada się dobrze z tego co widzę, na pierwszy rzut oka myślałam, że to typowy poradnik.

    OdpowiedzUsuń
  16. Pomysł ciekawy, może komuś ta lektura pomoże. Na szczęście mogę napisać: nie dla mnie i cieszyć się sukcesem autora.

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie przepadam za poradnikami, więc raczej tej książki nie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  18. Bagatelizowałam raka, dopóki to obrzydlistwo nie dotknęło mojej rodziny. Od tej pory interesuję się tą tematyką więc podejrzewam, że prędzej, czy później i ta pozycja wpadnie mi w ręce.

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie słyszałam jeszcze, żeby alternatywnymi metodami leczenia, ktoś pokonała raka. Ciekawy temat, w dodatku teraz, gdy choroba ta, zbiera ogromne żniwo wśród społeczeństwa na całym świecie.

    OdpowiedzUsuń
  20. Zainteresowałaś mnie tą historią...

    OdpowiedzUsuń
  21. na pewno przeczytam, jeśli gdzieś dorwę

    OdpowiedzUsuń
  22. Ciekawa osobowość i zapewne ciekawa książka. Szarlatan - obejrzałam fotki, bardzo klimatyczne miejsce.

    OdpowiedzUsuń
  23. Dobrze, ze ludzie decydują się pisać takie książki. Wiem, źe chorzy na nieuleczalne choroby potrzebują czegoś w rodzaju "grup wsparcia", ale jeśli się mieszka w małej miejscowości, to wtedy trudniej szukać kogoś kto miałby ochotę podzielić sie podobnymi doświadczeniami. Jeszcze trudniej jest wtedy, gdy ma się kilkadziesiąt lat, nie korzysta się z internetu... Wtedy książka opisująca kogoś, kto przeszedł podobna drogę może mieć nieocenione znaczenie. Trzeba jednak pamiętać, ze są ludzie, którzy zaniechawszy leczenia tradycyjnego przegrali. Kilka lat temu opinia publiczna wstrząsnęła sprawa naszego barda Jacka Kaczmarskiego.

    OdpowiedzUsuń
  24. Zdecydowanie wolę portrety, rysuję też zwierzaki, akty, ale martwej natury nie lubię. próbowałam ale po prostu nie lubię:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Myślę, że takie książki są potrzebne. Sama stoję na stanowisku, że dobrze łączyć terapie alternatywne ze zwykłym leczeniem.

    OdpowiedzUsuń
  26. Moje klimaty, z ogromną chęcią bym przeczytała

    OdpowiedzUsuń
  27. raczej nie czytam takich książek

    OdpowiedzUsuń
  28. Myślę, że książka warta jest przeczytania i zwrócenia na nią uwagi.

    OdpowiedzUsuń
  29. Miałam okazję przeczytać książkę i uważam, że jest dobrze napisana. Dosadnie, bez owijania w bawełnę autor pokazuje swoje zmagania z tą straszną chorobą.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)