sobota, 22 czerwca 2013

Andrzej Dudziński – "Ściana"





"Wiedział, że pokonanie tej ściany jest dla niego jedynym sposobem powrotu do normalnego życia, jedynym ratunkiem. Jeżeli ona, zimna i bezduszna ulegnie mu, jeżeli go puści. Musi sobie z nią poradzić. Inaczej nigdy nie wyzwoli się z tego ciasnego pancerza niemocy."


Życie to ciągle pokonywanie własnego strachu i barier, które hamują nasze kroki naprzód. Każda, kolejna pokonana przez nas przeszkoda, dostarcza nam nowej mądrości życiowej. Co jednak zrobić w przypadku pojawienia się tragedii, której efektem jest życiowa ściana, nie do pokonania? Ściana za którą czeka na nas nieznane "coś".

Andrzej Dudziński to pisarz, scenarzysta telewizyjny, reżyser filmów dokumentalnych oraz reporter. Pasjonuje się historią najwcześniejszych śladów polskich w Ameryce oraz kocha Kaszuby. Pierwszą pasję realizuje poprzez wydawanie książek, na temat Kaszub natomiast tworzy filmy dokumentalne. Twórczość pisarza to czternaście książek, zbiory reportaży oraz trzydzieści filmów dokumentalnych. Warto również wiedzieć, że autor przez kilka lat pisał dialogi do telenoweli "Klan" emitowanej przez telewizję polską.

Były alpinista podejmuje się wyprawy swojego życia. Chce zdobyć niedostępny do tej pory dla niego szczyt. Nie jest to jednak zwykła wspinaczka człowieka kochającego góry. Bohater podczas swojej misji wraca do przeszłości. Przeszłości, która naznaczona została jego wewnętrzną tragedią. Podczas jednej z wypraw ze ściany spadła bowiem kobieta. Bohater pod wpływem strachu i bezradności nie pomógł jej, tym samym skazując na przysypanie lawiną i pewną śmierć. Pod wpływem tego zdarzenia, jego własna niemoc złamała mu życie. Bohater wie, że wyzwolenie może mu przynieść jedynie pokonanie ściany góry, która była niemym świadkiem tej tragedii.

Autor nazywa swój utwór minipowieścią, a ja nazwałabym ją nowelą. Nowelą, która w całej swojej wymowie ma charakter symboliczny. Tytułowa ściana ma dwojakie znaczenie. Pierwsze, to widoczna na pierwszy rzut oka –  ściana góry, pokrytej śniegiem, nieprzyjaznej i nieprzystępnej człowiekowi. Ściana, za którą czeka upragniony, górski szczyt. Drugie, symboliczne znaczenie związane jest z życiem człowieka i wyzwaniami jakie musi podejmować. Andrzej Dudziński w sposób wymowny próbuje przedstawić ludzkie zmagania ze słabościami naszej psychiki. Porusza problem oczywistej winy i obiektywnych praw nią rządzących. Zadaje pytanie: "Czy strach przed własną śmiercią może być wystarczającym uzasadnieniem przed brakiem pomocy innemu człowiekowi w obliczu zagrożenia?" Ocenę pozostawia odbiorcy swojego utworu.

Pomijając metaforyczny wydźwięk "Ściany", na uwzględnienie zasługuje również dobrze skrojony realizm jakim posłużył się pisarz. Realizm dotyczący wspinaczki alpinisty ze wszelkimi niezbędnymi szczegółami. W niektórych fragmentach można poczuć przejmujące zimno i wiatr wiejący prosto w twarz. Przyjmuje, że autor zna z własnego doświadczenia wszystkie okoliczności towarzyszące wspinaczce górskiej, a jeśli to nieprawda, to tym bardziej gratuluję świetnego przygotowania merytorycznego w tej materii. 

Książka Andrzeja Dudzińskiego jest krótkim utworem, dzięki któremu odbiorca ma szansę poznać dobre przygotowanie warsztatowe autora. Przystępny język, nacechowany wielkim ładunkiem emocjonalnym, pobudza czytelnika. W zasadzie utwór ten można interpretować dwustopniowo, najpierw dosłownie, a następnie symbolicznie (alegorycznie). Do czytelnika oczywiście należy wybór określonej interpretacji.

Tytułowa ściana jest metaforą pokonywania własnych demonów, które drzemią głęboko w każdym z nas. Jeśli chcecie się z nią zmierzyć, zapraszam do lektury mocno refleksyjnej prozy Andrzeja Dudzińskiego. Polecam.

Andrzej Dudziński






Za możliwość przeczytania książki w formie e-booka dziękuję autorowi



Recenzja bierze udział w WYZWANIU

19 komentarzy:

  1. Lubię takie formy literackie, recenzja zachęcająca do lektury :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo podziwiam takich ludzi, którzy z pasją i żarliwości uprawiają wspinaczki górskie. Dla mnie to rzecz niebywała i sama bym się na to nie odważyła. Ale książkę odważę się przeczytać, gdyż widzę po twojej recenzyjnej reakcji, że jest warta poznania, dlatego będę miała ją na uwadze, ale to już w nieco późniejszym terminie, gdyż teraz to mam spore zaległości czytelnicze.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo nośny ostatnio temat - powrócił po tragedii na Broad Peak

    OdpowiedzUsuń
  4. Sam widok pięknych aczkolwiek groźnych gór, pokrytych śniegiem wywołuje u mnie gęsią skórkę, a co dopiero być na miejscu i podejmować próbę zdobycia jakiegokolwiek szczytu. Jest to godne podziwu. Książka na pewno jest ogromnie interesującą pozycją, tym bardziej, że jest napisana pod wpływem tragicznych przeżyć. Nigdy nie chciałabym znaleźć się w podobnej sytuacji, której uczestnikiem był Pan Andrzej. Sama nie wiem jak bym się wtedy zachowała. Niby pierwsza odpowiedź brzmi pomogłabym, ale czy na pewno...?

    OdpowiedzUsuń
  5. Z Twojej recenzji widzę, że autor poruszył bardzo interesujący temat winy i pokonywania własnych demonów. Osobiście obawiam się wspinaczek górskich.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wydaje mi się ze powieść jest idealna na wszystkie tak zwane załamania depresyjne. Jak dla mnie powieść wydaje się być świetne,a w dodatku góry i wspinaczka - po prostu uwielbiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Przyznam że już sama recenzja bardzo mnie poruszyła. Doświadczyć tak dramatycznego zdarzenia i znaleźć w sobie siłę, by z nim się zmierzyć ponownie... Bardzo chętnie przeczytałabym tę historię...

    OdpowiedzUsuń
  8. Literatura górska jest strasznie przeze mnie zaniedbana, a to naprawdę ciekawy temat. Choć i niekiedy przerażający. Do tej pory udało mi się obejrzeć kilka filmów na ten temat (w tym "Dotknięcie pustki" i "Nordwand" - obydwa polecam). Literaturę znam słabiej, bo czytałam chyba tylko Wojciechowską i ze dwie książki Anny Czerwińskiej, ale zamierzam wrócić do tematu. Tej książki na pewno poszukam, choć póki co, nie mam jeszcze czytnika. ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oooo znowu polska literatura :) Jak miło ;) U mnie recenzja 'Chustki' :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Gdybym tę ścianę odniosła do swojego życia to mogłoby się okazać, że było ich zdecydowanie więcej niż jedna - w tym niestety takie, które sama niepotrzebnie tworzyłam i tworzę. Może dlatego jak czytałam Twoją recenzję tej pozycji wydała mi się ona jakaś taka bliska.

    OdpowiedzUsuń
  11. Polski nie zawsze znaczy zły. Z miłą chęcią poszukam tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  13. Cześć, zostałaś nominowana do Liebster Blog Award. Po więcej informacji zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. czytałam już kiedyś o tej książce raczej się nie przekonam do e-booków

    OdpowiedzUsuń
  15. Wspinaczka wysokogórska jest zdecydowanie nie dla mnie, ale książka może być interesująca:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Zachęciłaś mnie tą recenzją do przeczytania. Polecam wszystkim - bardzo poruszająca historia, a przy tym czyta się ją łatwo i szybko. Idealna na wakacje.

    OdpowiedzUsuń

  17. "Ściana" to minipowieść, którą przeczytałam z zapartym tchem.
    Faktycznie żyć to znaczy wspinać się pokonywać napotykane przeszkody i zakręty naszego życia lub pozostać w miejscu co oznacza cofać się.
    Świetna i nadzwyczaj wciągająca pozycja.
    Plastyczność opisu nie wymaga żadnego wysiłku by mentalnie znaleźć się w malowanym miejscu i czasie, bez trudu można poczuć bezsilność, strach, dokuczliwe, obezwładniające zimno przenikające każdą komórkę ciała czy też ciepło we wnętrzu, mające kolor herbaty.
    Jednak chcę się odnieść do udręki psychicznej głównego bohatera.
    Moim zdaniem odrobinę nieporadnie próbuje odnaleźć samego siebie w plątaninie własnego losu.
    Zrobił coś niezgodnego z własnym ja i nie umie żyć,..... jednocześnie pięknymi słowami wskazuje co należy zrobić by wrócić naprawdę do życia.
    Dlaczego nie korzysta z własnych podpowiedzi?

    "Zbierać okruchy gruzu, zbierać swoje kamienie. Każdy musi je
    mieć, by w przyszłości mieć z czego usypać górę, na którą mógłby
    wejść i zobaczyć z niej prawdziwy kolor swego życia"

    W tym wszystkim brakuje jednego gestu, jednego ruchu, cofnąć się o jeden mały krok, rozejrzeć się odnaleźć, wziąć do ręki brakujący kamień, którego ciężar nie do pokonania jest wytworem wyobraźni.
    Podnieść go i wypełnić pustkę swojego kopca.
    Nadać stabilność swojej górze, a wtedy pojawi się prawdziwy kolor życia z wieloma słońcami na niebie.

    "Najlepiej widzi gdy zamknie oczy....Nawet prawdę miłość, wiarę....Nawet nadzieje widzi...."
    Bohater poszukuje, pragnie rozliczenia, uspokojenia, utulenia, ale ciągle ucieka zamiast wyciągnąć dłoń i łapać te prawdy: miłość, wiarę, nadzieję, spełnienie.
    Posłużę się słowami lekarza

    "Po zanalizowaniu problemu doszedłem do wniosku, że nikt mu nie pomoże, jeżeli on tego nie chce."
    " Ponieważ każdy smutek ma swoją przyczynę....początków nie sposób odnaleźć, a zakończenia......." budujemy sami.
    Najczęściej wszystko może zmienić jeden skłon, który nie naraża nas na śmieszność czy uśmiech politowania, a wprost przeciwnie pozwala chwycić cel, który uważaliśmy za utracony.
    Tak...

    "Egzamin dojrzałości zdaje się każdego dnia...."

    Zachęcam do przeczytania tego utworu. Naprawdę warto.

    OdpowiedzUsuń
  18. Anonimowy z dnia 27 sierpień tj. TP

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)