piątek, 10 maja 2013

Ałbena Grabowska-Grzyb – "Coraz mniej olśnień"





"Niektórych zadr nie da się wyjąć nawet po latach. Wrastają głęboko i mimo,  że porastają zdrową tkanką, przy byle ucisku bolą."


Powieść, o której dzisiaj wam opowiem jest idealnym przykładem na to, że polską literaturę warto i co więcej, nawet trzeba czytać. Niepozorne książki, które początkowo wydają się być sztampowe, mogą bowiem niespodziewanie zachwycić czytelnika, mogą spowodować nawet olśnienie. Olśnienie związane z naprawdę wysokim poziomem współczesnej, polskiej powieści.

Ałbena Grabowska-Grzyb to Polka z bułgarskimi korzeniami, z wykształcenia specjalista neurolog i epileptolog, kierownik Zakładu Patofizjologii i Elektroencefalografii w szpitalu dziecięcym w Dziekanowie Leśnym. Autorka stworzyła kilka publikacji dla dzieci oraz książkę non-fiction o Bułgarii pt. "Tam, gdzie urodził się Orfeusz". Prywatnie matka trójki dzieci, uwielbiająca teatr i film.

Poznajcie trzy kobiety. Trzy różne podejścia do życia, trzy różne historie. Lena straciła właśnie pracę jako asystentka stylistki w piśmie "Twoja Moda". Bohaterka podczas szukania nowej pracy, przystaje na propozycję dotrzymywania towarzystwa młodej poetce, która straciła wzrok. Maria, której dziennikarska świetlana przeszłość dawno przeminęła, przypadkowo na ulicy zauważa "zmarłą" przyjaciółkę. Postanawia ją odnaleźć by opisać niecodzienną historię sfingowania własnej śmierci, a tym samym powrócić na medialne "salony". Trzecia postać to Alina. Kobieta, która przejęła tożsamość zmarłej osoby, by uwolnić się od córki i męża. Wszystkie trzy historie jak się okazuje łączy jeden, wspólny mianownik.

Czytając początkowe akapity książki przyjęłam założenie, że mogę spodziewać się typowej powieści obyczajowej dla kobiet. Tymczasem wielkim nadużyciem byłoby ją nazwać typową i zwyczajną. Zapytacie dlaczego? Otóż historia stworzona przez autorkę, która w miarę zagłębiania się w kolejne strony zaczyna stwarzać całość, zawiera wiele wątków głównych i pobocznych. W historii Leny, Marii i Aliny znajdziecie bowiem dużo mody, trochę romansu oraz tajemnicy i wątku kryminalnego. Autorka położyła również duży nacisk na relacje matka – córka.

Postacie kobiet, jakie wykreowała Ałbena Grabowska-Grzyb są bardzo wyraziste i równocześnie bardzo niejednoznaczne. W mojej opinii kontrowersyjną bohaterką jest Lena. To egoistka, osoba pozbawiona zasad moralnych. To osoba, której nie da się lubić przy początkowym jej poznaniu. Co ciekawe, autorka zręcznie pokierowała losami tej postaci, dzięki czemu czytelnik obserwuje jej powolną metamorfozę. A żeby było jeszcze ciekawiej, Lena zaczyna zaskarbiać sobie naszą sympatię i w końcowym rezultacie przestaje być personą non grata.

Autorka swoją książką dowodzi, że jest świetną obserwatorką życia medialnego dzisiejszych celebrytów i świata mody. Trzeba naprawdę być na bieżąco ze zmieniającymi się trendami modowymi by umiejętnie wplatać pewne dygresje w fabułę książki. Pomysł na wkomponowanie do fabuły wątku reality show dla poetów jest genialną satyrą na dzisiejsze aspiracje telewizyjne i popularność różnych podobnych do siebie programów. Wątek ten został potraktowany w bardzo realistyczny sposób, a jednocześnie czytelnik zdaje sobie sprawę, że celem takiego zabiegu była jawna kpina z obecnego stanu rzeczy. W książce znajdziecie również kilka ciekawych, futurystycznych wierszy jakie tworzy poetka Ela i chłopak Leny. Warsztatowo powieść jest bardzo dobrze przygotowana. Pierwszoosobowa narracja głównych bohaterek, pozwala zagłębić się w ich skomplikowane dylematy i życiowe problemy. 

Należy również napisać kilka słów o zakończeniu. Zakończenie bowiem wbiło mnie w fotel i doprowadziło do chwilowej utraty zmysłów. Doprowadziło również do tego, że musiałam przez dłuższą chwilę przekartkowywać całą powieść by przekonać się o swojej wielkiej pomyłce. Losy trzech bohaterek były poplątane, owszem, jednakże zaskoczenie jakim obdarowała mnie autorka było naprawdę nieprzewidywalne. W mojej opinii właśnie dzięki temu powieść "Coraz mniej olśnień" na długo zagości w pamięci czytelników. 

Nie zaszufladkowałabym książki Ałbeny Grabowskiej-Grzyb do gatunku literatury przeznaczonej wyłącznie dla kobiet. To książka tak wielowymiarowa, że każdy, niezależnie od płci znajdzie w niej coś wartościowego. Mam wielką nadzieję, że autorka wyda kolejną powieść, gdyż drzemie w niej niezaprzeczalny talent. Talent do zaskakiwania czytelnika i obserwacji polskiej rzeczywistości. Gratuluję, dobra robota.


Ałbena Grabowska-Grzyb



Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorce



Rekomendacja recenzji na portalu Zaczytaj się!




Recenzja bierze udział w WYZWANIU

Książka przeczytana w ramach WYZWANIA

22 komentarze:

  1. Świetna recenzja, po której trudno pozostać wobec książki obojętnym

    OdpowiedzUsuń
  2. Awiolu, podpisuję się pod każdym Twoim słowem, a wszystkimi kończynami pod słowami o zakończeniu:)

    OdpowiedzUsuń

  3. Ciekawa recenzja:) Mało opisujesz fabułę książki, ale za to Twoje przemyślenia na jej temat są tak kuszące , że aż chce się ją jak najszybciej przeczytać:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cieszę się, że spodobała Ci się ta książka! Właśnie czeka na mojej półce z akcji "Obieg Zamknięty" i mam zamiar dzisiaj się za nią wziąć. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zaintrygowałaś mnie swoją recenzją, szczególnie to jak opisujesz swoje wrażenia odnośnie zakończenia :) ZapisZę sobie tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  6. to już oficjalne: Twoje recenzje obyczajowych powieści współczesnych polskich autorek zachęciły mnie do sięgnięcia po takowe. właśnie czytam jedną. dodam, że pierwszą w tym gatunku. wobec powyższego, winszuję inspirujących recenzji. pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze, że udaje mi się inspirować do czytania naszej rodzimej literatury. O to mi właśnie chodzi :)

      Usuń
  7. Faktycznie po przeczytaniu twojej recenzji chciało by się usiąść i zobaczyć o czym jest ta książka :)
    Lubie nietypowe zakończenia.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zapowiada się ciekawie. Mnie nie trzeba namawiać do polskiej literatury, gdyż chętnie sama wyszukuje różne nasze rodzime perełki. Myślę, że i na powyższą pozycje też przyjdzie kiedyś czas.

    OdpowiedzUsuń
  9. może się skusze, dość ciekawie się zapowiada :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Choć z reguły nie czytam takich książek, to słowa o zakończeniu i o wbiciu w fotel bardzo mnie kuszą. Lubię być zaskakiwana. A i proces polubienia znienawidzonego z początku bohatera brzmi dość intrygująco, ciekawe, czy rzeczywiście udałoby się ją polubić. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Ostatnio postanowiłam, że będę czytać polską literaturę, ale ta jakoś specjalnie mnie nie interesuje :/ Fabuła jest dosyć poplątana... Może polecę ją komuś innemu.

    OdpowiedzUsuń
  12. Czuję się mocno zachęcona do poszukania tej książki. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetna recenzja. Uwielbiam książki polskich autorów, więc całkiem możliwe, że i tę przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo mnie zaciekawiłaś, a cytat na samym początku sprawił, że zapragnęłam przeczytać tę książkę.
    Jestem pod wrażeniem Twojej recenzji! Świetna jest:)

    OdpowiedzUsuń
  15. O autorce słyszałam przy okazji innej książki, ale skoro ta jest niesztampowa i zaskakująca to również jestem zainteresowana :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Polece mamie, luib po prostu kupie jej na urodziny :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Zaskoczenie zakończeniem zawsze jest mile widziane, a dodatkowo skoro piszesz, że książka nie jest typowa i zwyczajna to myślę, że by mi się spodobała :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Czytam polską literaturę, a ta powieść zapowiada się bardzo ciekawie. Twoja recenzja jest świetna, i wprost zmusza, żeby przeczytać "Coraz mniej olśnień". Tytuł już sobie zanotowałam:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ciekawy pomysł na książkę! To cudownie, że autorka posiada tak dobry warsztat. Niestety aktualnie nie mam ochoty na taką powieść.

    OdpowiedzUsuń
  20. Tak mi się gdzieś w głowę wbiła Twoja recenzja, że sobie tę książkę nabyłam. Piszę świeżo po odłożeniu jej, po przeczytaniu. To sobie popatrz, która jest godzina :) Głowę mam sześcienną i czuję się jakby mnie walec drogowy przejechał. Zdecydowanie wyglądam jak ten ludzik z facebooka z napisem "ten moment, kiedy skończyłeś czytać książkę i nie wiesz co zrobić ze swoim życiem". Bo czy zasnę?
    A zapowiadała się tak niewinnie, okładka, notki z tyłu, wcale nie zapowiadały takiej siły rażenia emocjonalnego. A już zakończenia nic a nic. Aż się rozejrzałam po pokoju, żeby oszacować straty po takim wybuchu :)
    Jak ja lubię sięgać po książki, które polecasz!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)