niedziela, 25 listopada 2012

Marek Lenarcik – "Tajski epizod z dreszczykiem"




„Autor nie ponosi odpowiedzialności za ewentualne szkody powstałe w wyniku jej użytkowania w sposób niezgodny z przeznaczeniem, takie jak: bankructwo, uzależnienie od alkoholu i (lub) narkotyków, przegrzanie (w tym udar słoneczny), pobyt w tajskim więzieniu, zarażenie wirusem HIV i innymi chorobami wenerycznymi, obcięcie członka lub śmierć poniesiona w wyniku konfrontacji z zazdrosną Tajką, bądź też zakończenie żywota w jakikolwiek inny sposób.”



Książki podróżnicze to gatunek po który rzadko sięgam w swojej czytelniczej pasji. Wynika to z faktu, że zbyt częste nagromadzenie nazw i opisów różnych ciekawych miejsc mnie po prostu nuży. Nie jestem w stanie ich zapamiętać, co dodatkowo doprowadza mnie do irytacji. Zdecydowanie wolę je oglądać na żywo. Pomimo tej słabości nie poddaje się jednak i w związku z tym postanowiłam zabrać się za autoreportaż gatunkowo podciągnięty pod książkę podróżniczą.

Marek Lenarcik jak sam siebie określa to podróżnik od urodzenia, miłość do podróży zaszczepili w nim rodzice. Przemieszczając się po Europie i innych państwach świata w charakterze dziennikarza, prowadził jednocześnie w sieci portal, opowiadający o swoich przygodach. Po skończeniu studiów wyjechał do Irlandii i zaczął pracować w korporacji Microsoftu. Na tym powinnam zakończyć jego krótką biografię, gdyż o dalszych losach Marka opowiada jego debiutancka książka „Tajski z dreszczykiem”. Zachęcam do zajrzenia na stronę: Życie w tropikach i Tajski epizod.

Bohater i zarazem autor swoich wspomnień niesiony tęsknotą za tropikalną Tajlandią, w której bywał na wakacjach, postanawia porzucić korporacyjne życie w ponurym Dublinie i wyjechać do słonecznego kraju Tajów. Trzydziestolatek zdaje egzamin TEFL i rozpoczyna pracę jako nauczyciel angielskiego w tajskiej szkole wyższej. Dwadzieścia trzy miesiące (od czerwca 2009 r. do maja 2011 r.) to zapis miłosnych uniesień Marka z młodymi i atrakcyjnymi Tajkami, poszukiwania pracy i sposobu na klimatyzację w odmiennie kulturowo cywilizacji. Cała książka składa się z trzynastu rozdziałów, podzielonych tematycznie i chronologicznie.

Paradoksalnie dzięki temu, że książka nie zawiera mnóstwa opisów ciekawych miejsc i historii, przypadła mi do gustu. Czytając różne recenzje „Tajskiego z dreszczykiem”, głównie negatywne, Lenarcikowi zarzucano, że jako książka podróżnicza jest pozycją gatunkowo słabą. Tymczasem autor napisał:

„To nie jest opis podróży, a najciekawsze momenty z ponad rocznego życia w tym kraju, zebrane w jedną historię. To książka dla marzycieli i podróżników.”

Lenarcik rzeczywiście ukazał ciekawe momenty swojego życia wśród młodych Tajlandczyków, a raczej Tajek. Jego ekscesy seksualne, wielokrotne orgazmy i związek z niezrównoważoną Piam zajmują znaczną część jego autorepotrażu. Nie przypadły mi do gustu poglądy autora dotyczące emancypacji kobiet i zachowania się Tajek, które stale porównywał do zachowania Europejek, oczywiście na plus dla azjatyckich społeczności. Absolutnie nie zgadzam się z jego podejściem do spraw seksu i kobiet. Kobieta nie żyje po to by służyć mężczyźnie swoim ciałem.

Pomimo, że intymne zbliżenia bohatera zajmują dużo miejsca, trochę za dużo, książka posiada wiele ciekawych wątków. Podejście mieszkańców Tajlandii do starszych osób, rozwiązłość seksualna czy kwitnący seksbiznes to tylko niektóre zasługujące na uwagę ciekawostki. Zaskoczyło mnie totalnie podejście młodych Tajek do białych mężczyzn, nazywanych farangami czy system szkolnictwa wyższego na tajskich uniwersytetach. Po tej książce zmieniłam wyobrażenie o tym kraju. Tajlandia jest pełna paradoksów i sprzeczności. Ale gorący klimat nadal przyciąga mnie jak magnes.

Styl pisania Marka Lenarcika jest bardzo lekki i często humorystyczny, na pewno dotrze do młodego odbiorcy pragnącego zmian w swoim życiu. Nie zabraknie też troszkę złośliwości w jego wspomnieniach. Może dla kogoś będzie to nawet swoistą motywacją do zmian. Sama książka jest bardzo estetycznie wydana. Z przyjemnością trzyma się ją w rękach dzięki wysokiej jakości papieru. Przy każdym rozdziale znajduje się zdjęcie, i tutaj mój zarzut: zdjęć powinno być więcej, na pewno odbiór byłby jeszcze wiarygodniejszy. Na końcu autor zamieścił praktyczny poradnik dla wyjeżdżających do Tajlandii. Bardzo dobry pomysł dla amatorów wyjazdu do tego egzotycznego kraju.

Nie jest to typowa książka podróżnicza, dlatego też odbieram ją bardzo pozytywnie. Mimo przeładowania opisami dotyczącymi seksu, autobiografię Marka Lenarcika czytałam z zapartym tchem. Podziwiam go za odwagę pójścia na całość i postawienia wszystkiego na jedną kartę. „Tajski z dreszczykiem” może wywołać w was wiele różnych uczuć od szoku do zachwytu. Jeśli spodziewacie się książki podróżniczej, szkoda waszego czasu na ta lekturę. Lecz jeśli chcecie poczytać o prawdziwym życiu naszego rodaka w krainie wiecznego słońca, zachęcam do lektury. Jednocześnie przestrzegam z zaglądaniem do tajskich klubów, w których Tajki przedstawiają swoje talenty w postaci wyrzucania piłek od ping ponga z pochwy…. To taka ciekawostka na koniec :)


Marek Lenarcik



Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi Zaczytaj się!





Recenzja bierze udział w WYZWANIU

12 komentarzy:

  1. „Tajski epizod z dreszczykiem” zapowiada się bardzo intrygująco. Muszę koniecznie go poznać, tym bardziej, że nie znam twórczości Marka Lenarcika. No i sceny erotyczne ogromnie mnie ciekawią :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Coś dla mnie, lubię takie opowieści :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jednak wolę "klasyczne" książki podróżnicze;) Nie mam ochoty na czytanie o seksualnych ekscesach autora;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Również rzadko sięgam po książki podróżnicze, ale jeśli już mi się to zdarzy, to lubię przysiąść sobie z nią w fotelu i wczuć się w klimat opisywanych miejsc. "Tajski epizod z dreszczykiem" intryguje mnie i mam ochotę na tę pozycję. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też rzadko sięgam po książki podróżnicze, chyba że jest to Martyna Wojciechowska. Tą pozycją jakoś nie jestem zainteresowana.

    OdpowiedzUsuń
  6. Książka nie dla mnie ale Twoja recenzja "Tajskiego epizodu z dreszczykiem" bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mimo paru zastrzeżeń, chętnie bym przeczytał :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czasem sięgam po książki podróżnicze. Z Twojego opisu jednak wynika, że nie jest to standardowy przykład gatunku, zapowiada się mimo wszystko całkiem ciekawie. Może jakoś przełknę tę mnogość seksualnych ekscesów na rzecz prawdziwej twarzy Tajlandii.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam skrzywienie podróżnicze, chętnie poczytam:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawostka na koniec naprawdę interesująca :) obawiam się, że ekscesy seksualne jednak mnie zniechęcają, ale ogólnie i tak nie czytam książek podróżniczych ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Cóż z tego, że na końcu poradnik dla wyjeżdżających, skoro autor przestrzega przed (i tu podany przez Ciebie cytat). Książkę mogę przeczytać, ale wybrać się tam, za żadne skarby.

    OdpowiedzUsuń
  12. Korpo jednak wypaczają mentalność.
    Książka jest tego potwierdzeniem.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)