piątek, 3 sierpnia 2012

Sophie Kinsella – "Świat marzeń zakupoholiczki"




„Nie macie pojęcia, jak uwielbiam mieć nowe ciuchy. Zresztą chyba nie ja jedna – mam wrażenie, że na świecie skończyłaby się depresja, gdyby każdy mógł codziennie ubrać się w coś nowego.”



Miałam ostatnio ochotę na jakąś lekką książkę, przy której nie musiałabym za bardzo nadwyrężać umysłu. Znalazłam u siebie na półce powieść z serii Literatura w spódnicy. Sam tytuł wskazywał na lekkie czytadło, dobre na jeden wieczór. Zatopiłam się więc w kartach książki…

Sophie Kinsella, a właściwie Wickham Madeleine to angielska pisarka. Pracując jako dziennikarka pisząca o tematyce finansowej, napisała swoją pierwszą powieść. Ale to właśnie książka „Świat marzeń zakupoholiczki” przyniosła jej największą sławę. Autorka obecnie mieszka w Londynie.

Kim zatem jest tytułowa zakupoholiczka? Jest nią Rebeka Bloomwood, trzydziestoletnia dziennikarka, pracująca w magazynie „Korzystne Lokaty". Mieszka z przyjaciółką Zuzą i nie ma mężczyzny u swojego boku. Bohaterka jest „ekspertem” z dziedziny finansów. Jej praca polega na pisaniu artykułów dotyczących świata finansjery. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że Rebeka kompletnie nie zna się na finansach, praca jest dla niej koniecznością z której nie czerpie żadnej satysfakcji, a do tego porażki zawodowe i osobiste wpędzają ją w chorobę jaką jest zakupoholizm.

Kupowanie markowych ciuchów bez opamiętania, uzależnienie od wyprzedaży, debet na koncie i groźba egzekucji komorniczej, wymuszają na Rebece podjęcie diametralnych kroków w celu pozbycia się kłopotów z nimi związanych. Jej pomysły nie mają granic. Wprowadzenie oszczędności, nie przynosi spodziewanych efektów, podjęcie dorywczej pracy w butiku odzieżowym, kończy się wyrzuceniem bohaterki już pierwszego dnia. A chałupnictwo w postaci klejenia ramek, to już całkowita porażka. Zrozpaczona i załamana, postanawia więc ukryć się u rodziców przed całym światem, a przede wszystkim przed bankiem, u którego ma niezły debet. Ukrywając się odkrywa aferę finansową towarzystwa ubezpieczeniowego Flagstaff Life. Pisze artykuł do gazety i dzięki temu jej życie wkracza na zupełnie nowe tory.

Na początek chciałabym napisać o samej bohaterce. Mimo tego, że Rebeka jest totalną ignorantką, osobą nieodpowiedzialną, w niektórych kwestiach płytką i głupią, wzbudziła we mnie sympatię. W niektórych momentach jednak jej nieodpowiedzialność graniczy z absurdem, co absolutnie mi się nie podobało. Poza tym niektóre sytuacje opisane w książce przekroczyły moim zdaniem linię absurdu i realności. Najbardziej nierealna jest kariera zawodowa Rebeki. Jak można być specjalistą od spraw finansowych nie mając kompletnie pojęcia w tej dziedzinie. Przecież to absurd.

Dla osób które lubią prosty język w powieści, zwariowaną bohaterkę, świat zakupów w tle, jest to z pewnością dobry wybór. Pojawia się też wątek miłosny ze szczęśliwym finałem, co jest z pewnością atrakcyjnym dodatkiem do fabuły.

Powstała druga część książki pt.: „Zakupy moja miłość”, której raczej nie przeczytam. Wystarczy mi „Świat marzeń zakupoholiczki”. Jedyne co wyniosłam z tej powieści to obraz choroby jaką jest uzależnienie od zakupów. Bardzo poważna sprawa. Jak dobrze, że ja jestem uzależniona tylko od kupowania książek. Dzięki temu nie grozi mi ruina finansowa jak Rebece.

Spodziewałam się czegoś lepszego po tej powieści. Poczucie humoru autorki mnie nie bawiło.Szkoda.



W 2009 r. w reżyserii P. J. Hogana, nakręcono film pt.: „Wyznania zakupoholiczki”. Jest to typowa amerykańska komedia romantyczna ze szczęśliwym zakończeniem w tle. Główna bohaterka grana przez Islę Fisher, podobnie jak w książce jest bardzo głupiutka. Nie jest to ambitne kino. Niektórych film wręcz może doprowadzić do szału swoim banałem. W filmie wystąpiły dwie sceny, które mnie rozbawiły. Reszta fabuły jest zbyt „różowa” jak dla mnie. Polecam tylko osobom, które kochają komedie romantyczne.




Sophie Kinsella




25 komentarzy:

  1. Nie przepadam za takimi książkami, zbyt często okazują się banalne i płaskie - według mnie ta też taka była. A przecież można byłoby opowiedzieć tę historię w zdecydowanie ciekawszy sposób... No szkoda.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi się film podobał, ale tylko jako typowy odmóżdżacz :) Książek tego typu raczej nie czytam (moja ostatnia próba okazała się wielką porażką).

    OdpowiedzUsuń
  3. Książkę czytałam dawno temu, ale dla relaksu dlaczego nie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Film widziałam ale książki raczej czytać nie będę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak zobaczyłam tę książkę na Twoim blogu to się zdziwiłam. Pomyślałam: "awiola takie lekkie książki czyta?" :) ale widzę, że i tak analizujesz, podchodzisz logicznie :)
    Widziałam film, zaliczam go do kategorii zobaczyć-zapomnieć, ale może zrelaksować.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie przeczytam ale film może zobaczę dla miłego relaksu :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Słyszałam tylko o ekranizacji. Hmmm, chyba najpierw spróbuję z filmem. Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale czy współczesny świat nie jest taki? Płytki, absurdalny, osoby udające specjalistów w jakiejś dziedzinie, a tak naprawdę nie posiadający żadnej wiedzy i umiejętności, i jeszcze się "obrażają", że ktoś śmie im to prosto w twarz powiedzieć. Taki jest współczesny świat, tylko że my czasami nie potrafimy dostrzec absurdalności jego.

    OdpowiedzUsuń
  10. Książki nie czytałam, filmu nie widziałam. Trochę nie moja bajka...

    OdpowiedzUsuń
  11. film oglądałam i był całkiem całkiem, ale po ksiazke juz raczej nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  12. To raczej nie jest książka dla mnie. Film również mnie nie przekonuje.

    OdpowiedzUsuń
  13. Kiedy mam ochotę na coś lekkiego i odmóżdżającego, chętnie sięgam po takie książki, tę także z przyjemnością przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Więc zdecydowanie nie sięgnę po tę książkę. Fabuła wydaje się naciągana ("specjalistka" od finansów, która wcale się na tej branży nie zna..) Ogólnie to wszystko nie przedstawia się zbyt zachęcająco (przynajmniej dla mnie;) Film może kiedyś obejrzę - w ramach relaksu;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Na pewno nie sięgnę. Kolejna negatywna recenzje na jej temat. Będę się wystrzegać!

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie przeczytam, szybciej obejrzę film, ale to też tylko jak będę w nastroju na takie głupiutkie i naciągane historie. Na szczęście mnie zakupoholizm też nie grozi, chyba, że dotyczy to książek :P

    OdpowiedzUsuń
  17. Film widziałam i faktycznie nie powala, nawet udało mi się usnąć w trakcie :). Co do książki, raczej na pewno już po nią nie sięgnę. Choć czasem dobrze pochłonąć jakieś czytadełko, to sobie daruję. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja mam zupełnie inne zdanie, mi książka się bardzo podobała, bo jest zabawna i prawdziwa. Zakupoholizm to dość powszechny problem, którego sama doświadczyłam. A film - genialny! Dobrze dobrani aktorzy i mnóstwo zabawnych scen, polecam ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja zaczęłam czytać tę całą serię o zakupoholizmie od środka (całkowicie przez przypadek), a teraz właśnie ta książka czeka na półce.

    OdpowiedzUsuń
  20. "Wyznania zakupoholiczki" oglądałam, lecz film średnio mi się podobał. Wydaje mi sie, że książka powinna być lepsza ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. nie mam zamiaru czytać, ani też oglądać.

    OdpowiedzUsuń
  22. fajnie, że czytasz różne książki :) i te bardziej ambitne i te lekkie i przyjemne. Prawdziwy znawca literatury powinien tak właśnie robić i móc potem coś konkretnego powiedzieć o wielu gatunkach literackich. Nie odrzucać ich, ale również zapoznać się z nimi. Ja osobiście nie czytałam tej książki, ale zaczęłam oglądać film i po kilkunastu minutach przerwałam. Szukam jednak również jakiejś lekkiej książki do czytania i widzę, że jest ciężko znaleźć dobrą. Np. kompletnie zawiódł mnie ostatnio "Diabeł ubiera się u Prady".

    OdpowiedzUsuń
  23. Słyszałam kiedyś o tej książce, albo widziałam ją w bibliotece, nie jestem pewna. Ale jednak jej nie przeczytam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Z ciekawości bym przeczytaął ;) czasami miło jest poczytać coś takiego, chociaż wielki wpływ ma humor. ^^

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)