sobota, 11 lutego 2012

Krystyna Kofta – "Sekretny dziennik Melanii R"



„…jestem dziwadłem. Żyję w nierealnym świecie. Odkładam prawdziwe życie na później. Ale czy ci, co żyją w parach i w stadach są szczęśliwi?”



To moje pierwsze spotkanie z Krystyną Koftą. Słyszałam wcześniej to nazwisko w mediach, ale nie miałam nigdy okazji przeczytać niczego z twórczości pisarki. Po lekturze „Sekretnego dziennika Melanii R” wiem, że muszę nadrobić stracony czas.

Tytułowa bohaterka to trzydziestotrzy letnia pani biolog, która prowadzi badania na myszach w celu wynalezienia leku na białaczkę. Jej praca zawodowa to tak naprawdę jedyne życie jakie posiada. Wracając do domu, wkracza w świat telewizji i jej filmowych bohaterów. Uprawia z nimi wirtualny seks. Tylko w ten sposób jest w stanie doświadczyć rozkoszy cielesnych. Jest to świat, który wciąga ją bez reszty. Melania uzależnia się od telewizji i wyobrażonych kochanków.


„W tym świecie nikt nie musi być stary. Czas się cofa, zatrzymuje. Nikt tu nie jest martwy naprawdę. Śmierć to iluzja. Wystarczy nacisnąć guzik. Jeszcze tego samego dnia oglądasz tych, co umarli. To raj, prawdziwe zmartwychwstanie.”

Pod wpływem środowiska, w którym pracuje oraz matki, z którą wiążą ją toksyczne relacje, bohaterka wychodzi za mąż za alkoholika. Małżeństwo to z góry jest przegrane. Mimo wszystko Melania decyduje się na nie po to, aby dogodzić ludziom, którzy ją otaczają. Temu wszystkiemu towarzyszy tajemnica, którą bohaterka skrywa od lat. Tajemnica, która na zawsze wpłynęła na życie Melanii. Tajemnica, która nie pozwala kobiecie zbliżyć się do żadnego mężczyzny.


„Strach, lęk, drżenie serca, mózgu, duszy, wszystko odkładane na święty nigdy, żeby tylko nie zostać sam na sam z sobą.”


Próbowałam znaleźć jakieś informacje na temat tej książki ale o dziwo w Internecie tych informacji jest bardzo mało. Na stronie pisarki też cisza. Powiedziałabym, że książka jest dziwna tak jak dziwna jest sama bohaterka. Na pewno nie można przy tej lekturze zostać obojętnym. Cieniutka, mała książeczka, a wprowadza tyle nowych myśli u czytelnika. Nabrałam ochoty na więcej spotkań z twórczością autorki. Polecam, gdy ktoś z was ma ochotę na coś oryginalnego.


Krystyna Kofta

11 komentarzy:

  1. Nigdy nie słyszałam o tej książce. Koniecznie chcę ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Sama nie wiem... może być ciekawie, chociaż główna bohaterka wydaje się lekko przerażająca. Może kiedyś się skuszę. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Autorkę znam tylko z felietonów, a książka zapowiada się równie interesująco :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Trochę nie moja działka, ale jak zauważę gdzieś, to zajrzę

    OdpowiedzUsuń
  5. Sama nie wiem. Wygląda na coś nowego, nie często ten temat jest poruszany. Nazwisko autorki obiło mi się już gdzieś o uszy ale bez zdjęcia poniżej recenzji nie potrafiłabym go połączyć z żadną twarzą. Niemniej jednak za książką się rozejrzę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Chyba sięgnę po to dzieło z czystej ciekawości :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zdecydowanie nie dla mnie, więc tym razem spasuję.

    OdpowiedzUsuń
  8. Okładka i tytuł intrygujące. Przypominają czasy PRLu. A tematyka też jak najbardziej dla mnie. Jak na nią trafię to przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  9. To stara książka Krystyny Kofty, jednaj z najbardziej znanych i uznanych polskich pisarek. Nie ma recenzji Melanii, ponieważ książka wyszła w czasach kiedy nie było jeszcze internetu. Polecam wszystkie następne, dla kobiet szczególnie pozycję "Gdyby zamilkły kobiety". Powinna ją przeczytać każda młoda dziewczyna, początkująca mężatka ale także kobieta dojrzała.

    OdpowiedzUsuń
  10. Przeczytałam tylko jedną książkę Kofty - "Lewą, wspomnienie prawej" i zraziłam się do tej autorki. Za dużo przemądrzalstwa, za dużo wulgaryzmów, nieładny, nieciekawy styl pisania.

    OdpowiedzUsuń
  11. Kofta to komunistka.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)