sobota, 7 stycznia 2012

Zygmunt Zeydler-Zborowski - "Krzyżówka z przekroju"




„Im to dobrze – myślał. – Mają skrzydła, mogą lecieć, gdzie chcą. Nikt ich nie zatrzyma, nikt nie zażąda paszportu. Tylko ptak może być naprawdę szczęśliwy, naprawdę wolny.”




Serię wydawniczą kryminałów z jamnikiem poznałam stosunkowo niedawno i od tej pory kolekcjonuje książki, które zostały w niej wydane nakładem wydawnictwa Czytelnik. Książki z jamnikiem były wydawane od 1959 r. do 1996 r., także jest ich całkiem sporo (220 tytuły). W serii można spotkać wydania klasycznych twórców kryminałów takich jak Agata Christie czy Raymond Chandler ale przede wszystkim polskie nazwiska Zeydler-Zborowski, Edigey czy Sekuła. Rozpoczynając swoją przygodę z tą serią, nie znałam w większości nazwisk polskich pisarzy kryminałów. Pewnie dlatego, że świetność ich przypadała na lata PRL-u. Potocznie kryminały z tamtej epoki nazywane są literaturą milicyjną bądź literaturą bezpieczniacką – z wiadomych nam względów ówczesnego ustroju i propagandy.

Zygmunt Zeydler-Zborowski ( pseud. Helner Tomasz, Zoor Emil) to mistrz powieści kryminalnej, która dotyczy okresu PRL-u. W sumie napisał 28 kryminałów, które początkowo nie miały swoich wydań książkowych, lecz były drukowane w regionalnych gazetach. Wszystkie jego kryminały doskonale ukazują stosunki społeczno-obyczajowe ówczesnych czasów.

„Krzyżówka z przekroju” (1976 r.) to typowy przykład literatury milicyjnej. Głównym bohaterem jest w niej wiejski chłopak -Wojciech Kalina, który po wyjściu po trzech latach z więzienia, próbuje na nowo ułożyć sobie życie. Niestety spotyka dawnego kolegę, przez którego siedział w więzieniu i sprawy zaczynają się komplikować. Kalina zostaje wciągnięty w szeroko zakrojoną intrygę, którą rozwiązać mogą jedynie funkcjonariusze milicji obywatelskiej – porucznik Olszewski oraz Kociuba. Są morderstwa, jest namiętność, jest intryga – wszystko co musi się znajdować w dobrym kryminale. Poza tym świetnie ukazany rys obyczajowy doby socjalizmu jest wielkim plusem.

Mimo tego, że w kryminałach z serii Jamnik, zazwyczaj funkcjonariusze ówczesnej MO są postaciami bez skazy, ukazani jako idealni stróże porządku oraz sprawiedliwości, a wiemy przecież, że niekoniecznie tak było myślę, że warto je poczytać aby przenieść się w lata szmuglowania dewiz, wymiany dolarowej, propagandy „złego” Zachodu itd. W szczególności jest to dobry rys historyczny dla młodszych czytelników, którzy lata socjalizmu znają tylko z lekcji historii bądź opowiadań rodziców.



Odkrywając serię tych kryminałów, nie spodziewałam się takiego zainteresowania z mojej strony. Każdy kryminał to około dwie godzinki intensywnego czytania ale za to czytania, które w tym czasie przenosi mnie w lata socjalizmu. W czasy, które były patrząc z mojej perspektywy groteskowe i śmieszne ale zarazem trudne i bardzo niebezpieczne. Jest to z pewnością wielka gratka dla wielbicieli literatury i kina doby PRL-u. Polecam.

6 komentarzy:

  1. Sama nie wiem, trochę mam mieszane uczucia, bo nie przepadam za literaturą wydawaną dawno temu..ale może z drugiej strony powinnam dać tej książce szansę. Zobaczymy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie jestem jeszcze pewna co do tej książki. Jednak gdy będzie w bibliotece, a ja będę miała więcej wolnego to może po nią sięgnę. :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Pamiętam tę serię i podkradanie ich Mamie, jest jeszcze jedna seria, kontynuowana do dnia dzisiejszego - Srebrnego klucza :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Może nie jest to książka dla mnie, jednak podsunę ją mojej mamie :) Na pewno jej się spodoba:)
    Dodaję cię do obserwowanych i odwiedzanych:)

    OdpowiedzUsuń
  5. o rany dziecko, ileż ty masz lat????

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeden z najlepszych kryminałów ZZZ.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)