poniedziałek, 30 stycznia 2012

Dana Łukasińska – “Piąta pora roku”




„Miłość! Ludzie nauczyli się usprawiedliwiać nią wszystko. Najczęściej wszystko, co zrobią źle. Oszukują, zabijają, kłamią i zdradzają. Z miłości. Przez miłość. Z jej winy. A przecież powinna być samym dobrem…”


Dana Łukasińska to autorka, z którą nie miałam wcześniej do czynienia. Pewnie dlatego, że „Piąta pora roku” to jej pierwsza wydana książka. Jest to powieść, na którą składa się pięć wątków. Każda historia jest inna, każda uzmysławia nam coś ważnego. Razem dopełniają całości obrazu. Książka podzielona jest na cztery pory roku: Wiosna, Lato, Jesień, Zima oraz na tytułową piątą porę roku – Porę zbliżenia.

Maria, farmaceutka, kochanka żonatego mężczyzny. Sama nie wie co czuje, nie wie czego oczekuje od życia. Nie umie utrzymać swoich postanowień. Jest bardzo samotna. Gdy spotyka na drodze życiowej innego partnera, musi dokonać wyboru. Musi przede wszystkim poukładać swoje życie.

Maja, z wydawałoby się ustabilizowanym życiem. Ma męża, ma wspaniały dom, świetną pracę, na wszystko ją stać. Z powodu obsesji zajścia w ciążę, nie zauważa, że mąż ją zdradza. Po jego odejściu, ona również musi na nowo poukładać swoje życie. Znaleźć w nim jakiś cel.

Sara, poznajemy ją na sali sądowej. Rozwodzi się ze swoim mężem, który zdradził ją z jej koleżanką. Bohaterka wspomina swoje małżeństwo. I ona jak dwie pozostałe bohaterki, musi odnaleźć się w nowej rzeczywistości.

Julia, trzydziestokilkuletnia, ambitna kobieta jest żoną o wiele starszego od siebie Ryszarda. Wyszła za niego jedynie z powodu pieniędzy. Za tą decyzję płaci wysoką cenę, gdy dowiaduje się o niezdrowych skłonnościach męża.

Kaśka, mężatka, pracownica korporacji. Zatraca się zupełnie w wielkim świecie pieniędzy, bankietów i szybkiego życia. Nie docenia męża, traci kontrolę nad swoim zachowaniem. Prowadzi ją to do tragicznego finału.

Natomiast Pora zbliżenia to całkowicie odrębna historia.

„Szukam kogoś na niepogodę! Żeby zawsze miał przy sobie płaszcz nieprzemakalny i kalosze, i aspirynę na rozgrzanie! I żeby umiał kichać zgrabnie i przez kałuże przenosił…”

Wszystkie te historie przeplatają się ze sobą. Nie są to moim zdaniem jedynie opowieści o kobietach. Są to opowieści o trudnych relacjach damsko-męskich, różnych priorytetach życiowych i różnych postawach ludzi. Większość z tych opowiadań nie napawa optymizmem, wręcz odwrotnie. Wszystkie te kobiety, nieważne czy są kochankami, żonami, matkami i kobietami sukcesu, chcą być kochane. Nie zawsze podążają właściwą drogą ku temu celowi.

Dana Łukasińska zaprezentowała nam historie ludzi, które nie są łatwe. Opowiadań tych nie czyta się szybko i lekko. Ja wiele razy zatrzymywałam się w trakcie czytania. Nie spodziewałam się takiej formy po tej książce. Autorka zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie. Polecam.

Dana Łukasińska

4 komentarze:

  1. Czyli uważasz, że to udany debiut? Ciekawie to wszystko opisałaś.

    Widzę, że czytasz teraz Dziewczęta z Szanghaju. Wspaniała historia i przejmująca.

    OdpowiedzUsuń
  2. Raczej nie moje klimaty, a na debiuty raczej nie mam ochoty:P

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie słyszałam wcześniej o tym debiucie. Nie do końca to moje klimaty. Na razie się wstrzymam :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)