piątek, 16 grudnia 2011

Monika Szwaja – "Nie dla mięczaków"



„To, że mężczyzna jest łagodnego serca, nie znaczy wcale, że jest mięczakiem. Przeciwnie.”


Do książek Moniki Szwaji sięgam wtedy, gdy mam ochotę na jakąś lekką lekturę, która wprowadzi mnie w dobry nastrój, bez zagłębiania się w trudne aspekty filozoficzno - psychologiczno - obyczajowe itd. Ta krótka minipowieść, była prezentem od Empiku, dla wszystkich, którzy podczas Światowego Tygodnia Książki, zakupili jakiś egzemplarz książki w sieci Empik za minimum dwadzieścia złotych. Uważam, że to bardzo dobry pomysł promowania czytelnictwa, na Zachodzie to reguła, u nas jak na razie nowość. Pani Szwaja poproszona przez prezesa Emipku, napisała tą historię specjalnie na tą okazję. I tutaj należy się dla niej uznanie, że wzięła udział w takiej akcji.

Piotra Voigta, inżyniera z zawodu, właściciela firmy komputerowej poznajemy podczas jego spaceru po mieście. Piotr właśnie rozwiódł się z żoną i jest z tego tytułu bardzo zadowolony. Cieszy się ze zdobytej świeżo wolności. Podczas wspomnianego wyżej spaceru, poznaje Myszkę a raczej Maję. Tak zaczyna się historia bardzo krótkiej wolności… Mogę jeszcze dodać, że pojawi się wątek homoseksualizmu, bardzo optymistycznie potraktowany przez autorkę.

Jak dla mnie Pani Szwaja nie popisała się tutaj kunsztem literackim. Znam jej wcześniejsze dzieła i wiem, że stać ją na coś więcej. Postacie były mało życiowe, same sytuacje również.

Fabuła bardzo przewidywalna. Jakoś za bardzo słodko mi się zrobiło po tej lekturze. Najciekawszy był moim zdaniem wątek rozprawy sądowej, za którą studenci wylecieli z uczelni. A poza tym irytował mnie bardzo drobny druk, moje oczy już nie są takie zdrowe jak kiedyś.

Dzisiaj krótko, gdyż sama minipowieść jest krótka, a ja nie mam nic więcej do dodania. Wolałabym zużytkować ten czas na inną książkę.


Monika Szwaja

6 komentarzy:

  1. Miejmy nadzieję, że takie akcje będą u nas pojawiały się coraz częściej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja również mam nadzieję, że takie będą akcje. Ale może dlatego ta mini-powieść pisarki jest trochę nieudana, może "presja" aby napisać książkę na daną akcję,dany termin....

    OdpowiedzUsuń
  3. Daleko mi obecnie do tego typu literatury, zmysły pochłonięte są zupełnie czym innym. Dodatkowo czytając Twoje słowa mam nieodparte wrażenie, że prezentowana przez Ciebie książka, może właśnie z powodu wspomnianej akcji, jest wymuszona, niedopracowana...

    OdpowiedzUsuń
  4. Wcześniej nie miałam ochoty na tę książkę, a po twojej recenzji doszłam do wniosku, że na pewno jej nie przeczytam. Skoro tobie wydawała się wymuszona, to z pewnością wysnuję podobne wnioski.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nic jeszcze tej autorki nie czytałam, ale zamierzam to zmienić ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. właśnie sięgam po tę książkę, choć po Twojej recenzji zastanawiam się czy to dobry pomysł...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za ślad, który tutaj zostawiacie :)